Olimpijczycy płaczą po prezesie PKOl
Łzy i niedowierzanie towarzyszyły sportowcom, działaczom, politykom zebranym w Centrum Olimpijskim, by pożegnać tragicznie zmarłego w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotra Nurowskiego.
- Ameryka Łacińska solidaryzuje się z Polską
- "Radziłem, by lądowali gdzie indziej"
- "Rosjanie okazali solidarność"
- Nie będzie dziś posiedzenia rządu
- W czasie żałoby meczów nie będzie
- Chicago poruszone śmiercią prezydenta
- Żydzi modlili się za prezydenta
- "Są pytania, których nie należy stawiać"
- Ciała ofiar przygotowane do badań DNA
- Kowalczyk pokonała 50 km, by wysłać list
- Rodziny Katyńskie: dzieła niedokończone
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie wierzę, że Piotra nie ma. To, co się stało, jest ogromną stratą dla polskiego sportu, ruchu olimpijskiego w kraju i na świecie. Odszedł od nas przyjaciel, wybitny działacz, organizator. Mogliśmy zawsze spotkać się z jego pomocą we wszystkim, o co się do niego zwracaliśmy. To jest niewiarygodne i niemożliwe, że będziemy musieli działać bez niego, sami. Trudno o słowa" - mówił ze łzami w oczach pełniący obowiązki prezesa PKOl Andrzej Kraśnicki.
W Centrum Olimpijskim zebrały się dziesiątki osób - byli i obecni zawodnicy, działacze sportowi, politycy, aktorzy. "Zastanawiałem się jakimi słowami Ciebie pożegnać - powiedział były minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki. - Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale w Twoim wypadku, tej pustki nic nie wypełni. Gdy odeszła od nas Kamila Skolimowska powiedziałem, że odchodzimy wtedy, gdy już lepsi nie możemy być. Żałuję, że byłeś taki dobry i Pan Bóg zabrał Cię z tego świata. Żegnaj Piotrze i spoczywaj w olimpijskim pokoju".
Irena Szewińska, siedmiokrotna medalistka olimpijska pamięta Nurowskiego jeszcze jako prezesa PZLA. Była wówczas zawodniczką i odnosiła swoje największe sukcesy. Potem ich drogi zeszły się znowu w PKOl-u oraz MKOl-u. "Trudno mi mówić o Piotrze w czasie przeszłym. Był cały czas pełen życia, planów na przyszłość. Ból serce ściska i nie można zebrać myśli. Bliski zawodnikom, ich sprawom, człowiek bardzo otwarty, pełen chęci działania. Gdy usłyszałam o całej tragedii, cały czas miałam nadzieję, że ktoś jest jeszcze żywy, kogoś uratują. Teraz wszyscy jesteśmy w szoku, dopiero z czasem będziemy sobie coraz bardziej zdawali sprawę z tego co się wydarzyło" - podkreśliła Szewińska.
Łez nie kryła także Otylia Jędrzejczak. Trzykrotna medalistka olimpijska z Aten Nurowskiego będzie wspominać nie tylko jako prezesa PKOl-u, ale przede wszystkim otwartego i zawsze skorego do pomocy człowieka. "To nie był prezes, to był przyjaciel sportu i zawodników. Mogliśmy bez względu na porę i dzień do niego przyjść. Drzwi były zawsze otwarte, o wszystkim można było porozmawiać" - zaznaczyła.
Sama, gdy zastanawiała się w tym roku, czy kontynuować karierę, nie zawahała się do niego zapukać. "Zapewnił mnie, że będzie stał za każdą moją decyzją i mnie wspierał. Myślał o sportowcach nie tylko pod względem medali olimpijskich, ale także o tym, co się z nami stanie po zakończeniu kariery. Będzie nam go potwornie brakowało" - dodała.
W sobotniej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie udający się na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, w tym prezydent Lech Kaczyński z żoną.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!