Pilot tupolewa: Nie zdołamy...
Pilot informował, że wykona próbne podejście do lądowania - pisze rosyjski "Kommiersant". W tym czasie w kabinie pojawił się gen. Andrzej Błasik. "Nie zdołamy" - takie zdanie pilota tupolewa miała zarejestrować czarna skrzynka. Błasik w odpowiedzi wyartykułował coś niezrozumiałego. Jak wyglądały ostatnie minuty lotu?
- Jarosław Kaczyński odsłucha taśmy z TU-154
- Co ze skrzynkami? Tusk i Putin uzgodnili
- Zapisy ze skrzynek. Rosja mówi "niet!"
- Co działo się w kokpicie? Czekamy na nagrania
- Kto pozna ostatnie chwile tupolewa?
- Piloci Jaka mieli problemy z radiolatarnią
- Co kryją skrzynki? "Piloci kozakowali"
- Kopiują już zapisy z czarnych skrzynek
- Tusk ujawni zapisy z czarnych skrzynek
- "Czekamy na nagrania czarnej skrzynki"
- "To nie była tylko wina pilotów"
- Matka pilota: Mój syn nie zabił prezydenta
- Kpt. Protasiuk oprzytomniał, ale za późno
- "Piloci zlekceważyli wszystkie ostrzeżenia"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Edmund Klich przyznał, że Lech Kaczyński zginął z powodu błędu pilotów - pisze "Kommiersant", relacjonując wywiad przedstawiciela Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) w Moskwie dla środowej "Rzeczpospolitej".
"Wczoraj faktycznie podsumowano wyniki półtoramiesięcznego badania okoliczności katastrofy polskiego samolotu nr 1 na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj, w którym zginęli prezydent Lech Kaczyński i inni przywódcy Polski" - informuje rosyjski dziennik, wyjaśniając, iż "kropkę nad <i>" postawił Edmund Klich, który "oświadczył w wywiadzie, iż do tragedii doszło z winy prezydenckich pilotów".
"Opinia pana Klicha prawdopodobnie legnie u podstaw oficjalnych wniosków Komitetu" - przekazuje "Kommiersant", podkreślając, że Klich uczestniczył w badaniu okoliczności katastrofy od pierwszego dnia i miał dostęp do wszystkich materiałów z tym związanych.
"Należy odnotować, że oświadczenie pana Klicha nie było niespodzianką w badaniach - polski ekspert jedynie poinformował, że zgadza się z wnioskami rosyjskich specjalistów, poczynionymi zaraz po odczytaniu rejestratorów pokładowych rozbitego Tu-154 M o nr 101. Błąd załogi był oczywisty dla ekspertów, gdy tylko odtworzyli chronologię rozwoju niezwyczajnej sytuacji na pokładzie prezydenckiego samolotu" - pisze gazeta.
"Kommiersant" podaje, że kapitan Tu-154M Arkadiusz Protasiuk poinformował smoleńskiego kontrolera lotów, że wykona próbne podejście do lądowania - zejdzie do obowiązującej w danym wypadku na Siewiernym 100-metrowej wysokości podejmowania decyzji, spróbuje dostrzec we mgle pas startowy i w zależności od rezultatów będzie kontynuował zniżanie lub odejdzie na drugi krąg.
"Mniej więcej w tym samym czasie - jak wynika z nagrania czarnej skrzynki, która rejestrowała rozmowy pilotów - w kabinie pojawiła się osoba postronna zidentyfikowana później jako dowódca polskich Sił Powietrznych (generał) Andrzej Błasik. Był on też dowódcą prezydenckich pilotów, gdyż byli oni wojskowymi. Kapitan Protasiuk wypowiedział w tym momencie zdanie: +Nie zdołamy+. Ewidentnie mówił o perspektywie lądowania. Dowódca w odpowiedzi wyartykułował coś niezrozumiałego. Nagranie - jak twierdzą specjaliści - jest silnie <zaszumione> z powodu otwartych drzwi do kabiny. Ponadto dowódca prawdopodobnie stał w przejściu, daleko od mikrofonu" - informuje dziennik.
>>>Czytaj dalej>>>

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!