Dziennik.plWiadomości

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Pilot tupolewa: Nie zdołamy...

2010-05-27 | Ostatnia aktualizacja: 22:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pilot informował, że wykona próbne podejście do lądowania - pisze rosyjski "Kommiersant". W tym czasie w kabinie pojawił się gen. Andrzej Błasik. "Nie zdołamy" - takie zdanie pilota tupolewa miała zarejestrować czarna skrzynka. Błasik w odpowiedzi wyartykułował coś niezrozumiałego. Jak wyglądały ostatnie minuty lotu?

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Edmund Klich przyznał, że Lech Kaczyński zginął z powodu błędu pilotów - pisze "Kommiersant", relacjonując wywiad przedstawiciela Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) w Moskwie dla środowej "Rzeczpospolitej".

"Wczoraj faktycznie podsumowano wyniki półtoramiesięcznego badania okoliczności katastrofy polskiego samolotu nr 1 na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj, w którym zginęli prezydent Lech Kaczyński i inni przywódcy Polski" - informuje rosyjski dziennik, wyjaśniając, iż "kropkę nad <i>" postawił Edmund Klich, który "oświadczył w wywiadzie, iż do tragedii doszło z winy prezydenckich pilotów".

"Opinia pana Klicha prawdopodobnie legnie u podstaw oficjalnych wniosków Komitetu" - przekazuje "Kommiersant", podkreślając, że Klich uczestniczył w badaniu okoliczności katastrofy od pierwszego dnia i miał dostęp do wszystkich materiałów z tym związanych.

"Należy odnotować, że oświadczenie pana Klicha nie było niespodzianką w badaniach - polski ekspert jedynie poinformował, że zgadza się z wnioskami rosyjskich specjalistów, poczynionymi zaraz po odczytaniu rejestratorów pokładowych rozbitego Tu-154 M o nr 101. Błąd załogi był oczywisty dla ekspertów, gdy tylko odtworzyli chronologię rozwoju niezwyczajnej sytuacji na pokładzie prezydenckiego samolotu" - pisze gazeta.

"Kommiersant" podaje, że kapitan Tu-154M Arkadiusz Protasiuk poinformował smoleńskiego kontrolera lotów, że wykona próbne podejście do lądowania - zejdzie do obowiązującej w danym wypadku na Siewiernym 100-metrowej wysokości podejmowania decyzji, spróbuje dostrzec we mgle pas startowy i w zależności od rezultatów będzie kontynuował zniżanie lub odejdzie na drugi krąg.

"Mniej więcej w tym samym czasie - jak wynika z nagrania czarnej skrzynki, która rejestrowała rozmowy pilotów - w kabinie pojawiła się osoba postronna zidentyfikowana później jako dowódca polskich Sił Powietrznych (generał) Andrzej Błasik. Był on też dowódcą prezydenckich pilotów, gdyż byli oni wojskowymi. Kapitan Protasiuk wypowiedział w tym momencie zdanie: +Nie zdołamy+. Ewidentnie mówił o perspektywie lądowania. Dowódca w odpowiedzi wyartykułował coś niezrozumiałego. Nagranie - jak twierdzą specjaliści - jest silnie <zaszumione> z powodu otwartych drzwi do kabiny. Ponadto dowódca prawdopodobnie stał w przejściu, daleko od mikrofonu" - informuje dziennik.

>>>Czytaj dalej>>>

Źródło: dziennik.pl
123następna »
«
«