Dziennik.plWiadomości

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Oficjalne wersje o katastrofie to bajki?

2010-07-06 | Ostatnia aktualizacja: 16:00 | Komentarze: 3 | skomentuj
Oficjalne wersje o katastrofie to bajki?

Oficjalne wersje o katastrofie to bajki? Fot. SERGEI CHIRIKOV / Inne

Po opublikowaniu stenogramów ze skrzynek Tu-154 panowała opinia o tym, że wieża kontrolna w Smoleńsku wzywała do lotu powyżej 100 metrów. Ale polski pilot stojącej już na lotnisku maszyny nasłuchiwał te komendy i pamięta je inaczej. "Ja słyszałem 50. Tak mówiłem po katastrofie i nadal tak twierdzę".

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W rozmowie z tvn24.pl Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka-40 - maszyny, której udało się wylądować szczęśliwie w Smoleńsku - zarzeka się, że dokładnie pamięta te mające zmylić pilotów prezydenckiego tupolewa komendy.

Słyszał Pan jeszcze komunikat wieży tuż po trzecim zakręcie TU-154: "Polski 101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg"? - pytał tvn24.pl.

"Tak, ale ja słyszałem 50. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę" - powiedział Muś.

Żołnierz twierdzi, że nasłuchiwał komend jeszcze wtedy, gdy do lotniska zbliżał się inny samolot tzn. rosyjski Ił. "Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę <50 metrów i być gotowym do odejścia>. Podczas pierwszego i drugiego podejścia" - powiedział tvn24.pl Muś.

"Ta cała sytuacja z Iłem zaniepokoiła nas bo pomyśleliśmy tak: to jest samolot z tego lotniska, swojacy. A mimo to nie wylądowali. Co będzie z Tupolewem?" - powiedział.

Technik był na lotnisku, bo wylądował wcześniej samolotem typu Jak-40. Maszyna siadła bezpiecznie na płycie, choć - jak przyznaje zołnierz - nie bez kłopotów. Mgła była gęsta i nisko zawieszona. To dlatego prowadził nasłuch.

"Porucznik Wosztyl rozejrzał się i powiedział: Nie, teraz to już w ogóle nic nie widać. W tych warunkach to się chyba nie da wylądować. Może lepiej żeby nie lądowali?" - wspomina Muś. "Mgła wchodziła na lotnisko takimi pasami. Wtedy to był moment, że nie było widać już drzew, które stały obok nas. Ja na to: Dobra, to wrócę. Wróciłem i powiedziałem o tych 200 metrach. Odpowiedzieli: Dzięki” - relacjonuje rozmowę z Tu-154 technik.

Twierdzi, że jego słowa da się zweryfikować, bo korespondencję Iłła z wieżą kontrolną nagrał magnetofon z Jaka-40. Niestety nagranie jest w posiadaniu żandermerii.

Źródło: dziennik.pl
Wypowiedzi: 3
  • ~st2010-07-19 15:03

    Piszecie bzdury miejcie trochę oleju w głowie komu zależało na katastrofie bez muzgowie

  • ~ALEXander2010-07-16 20:49

    Tak.Bez wojny państwo polskie wykrwawiło się.Rząd rżnie głupa.Mamy w ich wersję wierzyć???Poczekamy??

  • ~janka2010-07-10 12:05

    Rosjanie zrobili wszystko by samolot uległ katastrofie,a nasz rząd niewiele robi by to wyjaśnić.Niepokoi mnie to gdy PIS próbuje wyjaśnić,to Schetyna twierdzi że PIS gra katastrofą.A może niektóre fakty są niewygodne dla rządu??

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«
«