Pytają Amerykanów, co mówił prezydent
O czym Lech Kaczyński rozmawiał z bratem kilkanaście minut przed katastrofą? Co mówili i pisali w swoich telefonach inni pasażerowie Tu-154? Jak mgła nad Smoleńskiem wyglądała z perspektywy satelitów wojskowych? O odpowiedź na te pytania śledczy proszą... swych kolegów w USA.
- Jest wniosek o przesłuchanie Tuska
- Nie będzie akt z Rosji. "Macie wszystko"
- Śledczy pytają o sztuczną mgłę w Smoleńsku
- Afera z nawigacją TU-154. "Bez komentarza"
- Oficjalne wersje o katastrofie to bajki?
- "Niech Rosjanie oddadzą nam wrak tupolewa"
- Naprowadzili tupolewa na fałszywą ścieżkę?
- Pospieszalski znowu swoje. Mówi o zamachu
- "Nasz Dziennik" tropi spisek w Smoleńsku
- Co działo się z Tu-154 tuż przed katastrofą
- Prokuratorzy zbadają wyciek ze śledztwa
- "Polacy odczytali więcej niż Rosjanie"
- PiS samo zbada sprawę katastrofy
- Śledczy badają, co rozpylał rosyjski Ił
- Telefon prezydenta wciąż w rękach Rosjan
- Tak Polacy odczytują czarne skrzynki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wojskowa prokuratura chce, by Amerykanie przekazali nam nagrania rozmów z telefonów satelitarnych prezydenckiego samolotu, a także podsłuchane rozmowy pilotów z wieżą kontrolną lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem. Nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście tamtejsze służby monitorowały lot polskiego Tu-154M.
Wniosek Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiera także prośbę o przesłanie zdjęć z ich satelitów wojskowych terenu wokół Smoleńska sprzed i z chwili katastrofy. Chodzi o sprawdzenie warunków pogodowych panujących nad lotniskiem i tego, jak zmieniały się one aż do krytycznej godziny 8:41:06 polskiego czasu. Dzięki tym fotografiom oskarżyciele chcą sprawdzić, czy mgła nad lotniskiem była naturalnym zjawiskiem pogodowym, czy też została wywołana sztucznie. Wniosek zawiera też prośbę o sprawdzenie, czy byłoby możliwe takie sztuczne wywołanie mgły.
Wojskowi prokuratorzy chcą się dowiedzieć o technicznych możliwościach "zdalnego wpływania" na pracę przyrządów pokładowych Tu-154M. Na jego pokładzie zainstalowano bowiem całą gamę przyrządów służących do nawigacji. To m.in. wariometr określający wysokość i prędkość wznoszenia lub opadania maszyny, ale także GPS, automatyczny radiokompas ARK służący do obioru sygnału radiolatarni na lotniskach pomagających pilotom ustalić prawidłowy kurs i ścieżkę podejścia do lądowania. Feralnego dnia wszystkie urządzenia działały prawidłowo. Żadne z nich nie uległo awarii, co potwierdziły badania polskiego rejestratora ATM QAR. Jak dowiedział się "DGP", polska komisja badająca przyczyny katastrofy kończy badanie danych z dwóch rosyjskich rejestratorów i także one potwierdzają, że podzespoły samolotu były sprawne.
Jednak kluczowe dla polskich pilotów urządzenia to radiowysokościomierz i wysokościomierz baryczny. Załoga Tu-154M opierała się przede wszystkim na wskazaniach tego pierwszego. W stenogramach z rozmów załogi można przeczytać, że nawigator podaje dane właśnie z radiowysokościomierza. Czy te wyniki można było sfałszować? "Bardzo trudno wpłynąć na urządzenia pokładowe ze względu na ich konstrukcję. Radiowysokościomierz działa bowiem jak radar, ale na falach radiowych, i żeby wpłynąć na jego wskazania, trzeba by użyć urządzenia, które oszukiwałoby radiowysokościomierz, dając silniejszy sygnał zwrotny" - wyjaśnia w rozmowie z nami Tomasz Tuchołka, wiceprezes ATM Awionika. Dodaje, że takie urządzenie trzeba by prowadzić dokładnie pod samolotem, w dodatku poruszając się z prędkością równą Tu-154M. "Teoretycznie możliwe, ale praktycznie niewykonalne" - twierdzi Tuchołka, który jest też ekspertem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.
Prokuratura poprosiła Amerykanów także o przekazanie nagrań rozmów prowadzonych z telefonu satelitarnego na pokładzie Tu-154M. Wiadomo, że kilkanaście minut przed katastrofą prezydent Lech Kaczyński rozmawiał ze swoim bratem Jarosławem. Treść tej, a być może także innych rozmów, pozwoliłaby sprawdzić, czy najważniejsi pasażerowie zdawali sobie sprawę, że muszą wylądować pod Smoleńskiem. Jeden z wątków badanych przez prokuraturę zakłada bowiem, że MSZ i Biuro Ochrony Rządu nie zapewniły transportu z lotnisk zapasowych w Witebsku i w Mińsku. A to mogło oznaczać, że prezydent i jego goście nie zjawiliby się na uroczystościach w Katyniu.
Polski wniosek o pomoc prawną został w poniedziałek wysłany przez Prokuraturę Generalną do Departamentu Sprawiedliwości USA. Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej, o treści wniosku nie chce rozmawiać. Jak się dowiedzieliśmy, przed wnioskiem o pomoc prawną prokuratorzy skierowali najpierw pytanie do władz USA, czy te są w stanie nam pomóc. Odpowiedź miała być pozytywna.


























~czereu1@wp.pl2010-07-14 01:58
Jeszcze jedno, o czym nie chciałem pisać dla KURKUMY. Otóż kluczem do wszystkiego jet odnalezienie wysokościomierza barycznego. Gdzie sie podział? Dlaczego nikt o nim nie wspomni? Zignorowanie (zapomnienie o nim mniej prawdopodobne) go z powodu pospiechu (z powodu różnych spóżnień, w tym Prezydenta) jaki towarzyszył tej eskapadzie, było powodem korzystania wyłacznie z radiowysokościomierza, co bez znajomośći przekroju podłużnego ścieżki lądowania (wąwozy i inne zapadłości terenowe) doprowadziły do katastrofy. Szczególy, względnie prawidłowo wykazał pan major Fiszer (patrz ANGORA - wywiad przedrukowany, nie wiem skąd). To tyle i aż tyle. Rezsta to nacisk psychiczny, może wstyd i proba lądowania po "omacku").
~czereu1@wp.pl2010-07-14 01:33
Kurkuma - racja!.Tylko trzebaby się zastanowić dleczego nie korzystano z wysościomierza barycznego. Moim zdaniem nie ustawiono na nim danych z lotniska startu (dla wysokości = O, należy ustawić ciśnienie na lotnisku startu). Po wejściu w strefę lotniska lądowania ustawia sie ciśnienie lotniska ladowania i wówczas wysokosciomierz baryczny pokazuje wysokość w stosunku do lotniska lądowania. Bez wykonania powyzszego - tylko radiowysokościomierz!
~Gacie pełne strachu2010-07-13 16:55
re ~mmik
Dlaczego Tusk i Komorowski nie powiedza: zalezy nam na wyjasnieniu sprawy, nie mamy nic do ukrycia, wiec chetnie poddamy sie przesluchaniu? No, dlaczego NIE?
~mmik2010-07-13 13:14
Dlaczego JK nie powie: proszę bardzo, oto biling z mojego telefonu i można sobie zobaczyć, że nie ma podstaw do pomòwień o rozkaz lądowania. Dlaczego tego nie zrobi? To jest aż taki problem? Jak jest niesłusznie pomawiany, to może się łatwo oczyścić. Proszenie Amerykanòw, żeby pokazali ew biling rozmowy, bo Jarek nie chce jest śmieszne.
~BubuYogi2010-07-13 13:13
Sztucznie to można wytworzyć dym i to tuż przy ziemi. Natomiast o mgłę należy zapytać tamtejsze obserwatorium meteo ile dni z mgłą w kwietniu bywało historycznie. Zadawanie pytania o techniczne możliwości wytwarzania mgły świadczy, że prokurator lekcje geografii w szkole średniej spędził na wagarach.
~kurkuma2010-07-11 12:04
Ten tekst: "Załoga Tu-154M opierała się przede wszystkim na wskazaniach tego pierwszego. W stenogramach z rozmów załogi można przeczytać, że nawigator podaje dane właśnie z radiowysokościomierza." wyjaśnia wszystko.
Jak ktoś myśli logicznie, znając warunki topograficzne w rejonie lotniska, to wyciągnie właściwe wniosk - nawet taki ignorant jak ja.
Jakby korzystali z wysokościomierza barycznego (a powinni z niego korzystać, szczególnie w takich jakie tam były), to najprawdopodobniej nie doszłoby to takiej sytuacji, bo na jego wskazania nie mają wpływu warunki topograficzne.
Dorabianie teorii spiskowych jest tylko na użytek gawiedzi, żądnej sensacji i może nie kazdy sobie zdaje z tego sprawę - odbywa się na koszt podatnika. Ja nie jestem zachwycony, że te pięniądze (w tym również moje) są bezsensownie marnotrawione.
~kilim2010-07-11 00:48
jaki autor takie dane
~Barnaba2010-07-10 21:30
"radiowysokściomierz działa jak radar, ale na falach radiowych...Bełkot dokumentnego ignoranta
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!