Strajk w koplni rozpoczyna się po tym jak internowano szefa zakładowej Solidarności - Jana Ludwiczaka - przypomina doktor Andrzej Zawistowski dyrektor biura edukacji publicznej Instytutu Pamięci Narodowej. Jan Ludwiczak zostaje aresztoway, a górnicy wiedzą tyle, że został brutalnie zabrany w domu. Już 13 grudnia trwają narady co zrobić, w poniedziałek 14 - zapada decyzja o rozpoczęciu strajku w obronie kolegi z pracy - mówi Zawistowski.

Górnicy rozpoczynają strajk okupacyjny - dodaje historyk. Górnicy nauczeni doświadczeniem z Grudnia 70 roku, zamykają się w zakładzie ponieważ pozwala to na zabezpieczenie ludzi, unikanie prowokacji i przygotowują się do obrony. Spodziewają się, że po pacyfikacji kopalni Manifest Lipcowy, kopalnia Wujek będzie następna - tłumaczy historyk.

Po trzech dniach strajku władz decyduje się na szturm. Najpierw czołgi wjechały na teren kopalni, a potem oddział ZOMO zaczął strzelać do strajkujących - tłumaczy doktor Zawistowski. Sześciu górników ginie na miejscu, jeden w szpitalu, a dwóch kolejnych w następnych dniach umiera w szpitalu.

Podczas starć trzech milicjantów dostało się w ręce górników. Historyk przypomina, że strajkujący nie skrzywdzili funkcjonariuszy. Żadnemu z tych milicjantów nic się nie stało, nie doszło do linczu - wyjaśnia doktor Zawistowski.

Pacyfikacja kopalni Wujek to jeden z symboli brutalności władzy komunistycznej. Na miejscu tragedii górnicy ustawili krzyż.