Polska marnuje - być może na całe pokolenia - swoją szansę, jaka zdarzyła się jej po raz pierwszy od trzech wieków! Polską rządzi układ, którego dalsza dominacja skończy się zanikiem tego państwa, czy ty tego nie widzisz?! - emocjonował się Jarosław Kaczyński w rozmowie z Teresą Torańską, kiedy rozmowa zeszła na temat Okrągłego Stołu i negocjacji w Magdalence prowadzonych już od września 1988 roku, które przygotowywały obie strony - komunistyczną i solidarnościową - do zawarcia porozumienia i miały na celu wyjaśnienie najbardziej spornych kwestii wstrzymujących negocjacje okrągłostołowe.

Ja wiem, że żadnych tajnych porozumień w Magdalence nie było - podkreślał Jarosław Kaczyński, wówczas szef Porozumienia Centrum. - Ja do Magdalenki nie jeździłem, ale mój brat Leszek jeździł, uczestniczył we wszystkich posiedzeniach, mówił, że nic nie było i ja mu wierzę. Ale przecież nie o stenogramy chodzi, tylko o duch tych rozmów, ich podskórny sens - zaznaczał.

Jak dodawał Jarosław Kaczyński, Okrągły Stół miał swoją logikę społeczną i ekonomiczną, którą strona rządowa rozumiała na swój sposób:

Dokonujemy w Polsce zmian, zgoda, są one potrzebne, ale muszą one przebiegać w sposób taki, by nie naruszyły interesów nomenklatury. Te interesy, owszem, zostaną zredefiniowane, czyli naszym interesem nie będzie już, żeby tutaj rządzić, my z rządzenia w zasadzie możemy zrezygnować, ale my mamy interesy ekonomiczne, chcemy je zachować i dlatego najlepiej będzie jak nasza nomenklatura zostanie nową klasą średnią, która tutaj zacznie powstawać - tłumaczył w rozmowie z Teresą Torańską.

Przy okazji przyszły prezes Prawa i Sprawiedliwości podzielił się szczegółami na temat nieformalnych rozmów, w czasie których brylowali zwłaszcza Adam Michnik i Aleksander Kwaśniewski. - Michnik, jak mi potem Czyrek (Józef Czyrek, członek PZPR prowadzący rozmowy z opozycją i Kościołem - przyp. red.) opowiadał, miał swój mały Okrągły Stół z Kwaśniewskim. Bo Michnik wtedy zwariował, on po prostu wtedy zwariował. Kwaśniewski, Miller, Oleksy i jeszcze ich kilkunastu mieszkali w zwykłych blokach na Wilanowie, czyli w reżymkowie, nie żaden luksus. (...) Więc to całe towarzystwo dużo wówczas piło, a jak piło, to się przewalało z mieszkania do mieszkania, szczególnie w soboty i niedziele, i bełkotało. W ramach takiego pijaństwa Kwaśniewski potwornie przechwalał się na przełomie sierpnia i września 1989, że będzie w jednej partii z Michnikiem, a Michnik w tym samym czasie opowiadał, że trzeba powołać partię mądrych, w której znajdzie się miejsce także dla Kwaśniewskiego - przyznawał. Te nieformalne rozmowy zaczynały przeradzać się w pewien sojusz, w którym - jak to określił Jarosław Kaczyński - Bronisław Geremek zadawał się z komunistami, grał na rząd z komunistami.

Dlaczego nie doszło do powstania tego rządu? Przeszkodziliśmy - wyjaśnia.

Kto "my"? - dopytuje Teresa Torańska.

Wałęsa, któremu pomagałem, ja i mój brat Leszek, wchodząc w negocjacje ze Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym - odpowiada Jarosław Kaczyński.