Według nowelizacji w IPN powstaną dwa nowe piony - poszukiwań i identyfikacji oraz upamiętniania walk i męczeństwa; nowela rozszerza też zakres czasowy badań IPN.

Nowelizacja ustawy o IPN, autorstwa posłów PiS, przewiduje skrócenie kadencji obecnej Rady IPN i powołanie w jej miejsce Kolegium IPN. Dziewięciu członków Kolegium będzie powoływać Sejm, Senat i prezydent. Prezesa IPN będzie powoływał Sejm za zgodą Senatu na wniosek Kolegium IPN, które będzie zgłaszać kandydata spoza swego grona. Kolegium wyłoni kandydata w drodze konkursu. Kadencja dotychczasowego prezesa IPN wygaśnie z wejściem w życie noweli.

Zlikwidowana ma zostać Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Część z jej kompetencji przejmie IPN, inne - Ministerstwo Kultury, gdzie mają znaleźć też zatrudnienie dotychczasowi pracownicy Rady. Przy ministrze powstanie organ opiniodawczo-doradczy Rada ds. Muzeów i Miejsc Pamięci Narodowej.

Łukasz Kamiński podkreślił, że cieszy się, iż ustawę udało się dosyć znacząco poprawić podczas prac parlamentarnych. - Można powiedzieć, że ustawa, która wyszła z Sejmu jest już zupełnie inna, niż ta zgłoszona przez grupę posłów. Żałuję jednak, że nie została uwzględniona spora grupa uwag, którą podczas prac w Senacie zgłosiło Biuro Legislacyjne. Szkoda, że w toku prac nie uwzględniono postulatów formułowanych przez Instytut, takich jak dostosowanie struktury oddziałów do podziału terytorialnego Polski - zaznaczył prezes IPN.

Według niego, ze zmian, które są ważne pozostawiono procedurę konkursową wyboru prezesa, co - jak dodał - jest istotne dla przyszłości Instytutu. - Cieszę się też, że poprawiono procedurę likwidacji zbioru zastrzeżonego. Spodziewam się natomiast kłopotów związanych z tym, że de facto odstąpiono od pomysłu likwidacji Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i przekazania jej kompetencji do IPN. Radę odtworzono w strukturach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pod inną nazwą, a jej kompetencje rozdzielono między IPN a ministerstwo - zauważył.

Jak zaznaczył Kamiński w przypadku bardziej napiętych relacji między rządem a IPN może to w przyszłości prowadzić do różnego rodzaju problemów. Podział nie jest klarowny, niektóre zapisy co do kompetencji brzmią prawie identycznie, także to na pewno będzie potencjalne pole do sporów lub dyskusji, kto się ma zająć jakimś zagadnieniem. Moim zdaniem szkoda, że po prostu nie pozostawiono wszystkich tych kompetencji w ramach Ministerstwa Kultury - ocenił prezes IPN.

Odnosząc się do zmian w strukturze Instytutu, przypomniał, że dotąd oddziały z mocy ustawy powielały układ centrali. - Teraz ten zapis zniesiono i de facto prezes dowolnie będzie kształtował strukturę oddziałów. Stanowi to wielkie ryzyko, gdyż sens działalności IPN w wymiarze edukacyjnym, naukowym, archiwalnym polega na tym, że pewne rzeczy robi się w skali całego kraju - powiedział Kamiński.

Komentując obawy Federacji Rodzin Katyńskich, że jeden z zapisów noweli może otwierać furtkę do ekshumacji w Katyniu ocenił, że to może być poważny problem.

Już wcześniej w ustawie o grobach i cmentarzach wojennych istniała możliwość ekshumacji z grobów wojennych, przenoszenia szczątków. Jednak to były kompetencje wojewodów obowiązujące tylko na obszarze kraju. Natomiast przeniesienie tych kompetencji na prezesa IPN, przy jednoczesnym przyznaniu Instytutowi uprawnień dotyczących cmentarzy poza granicami sprawia, że pojawił się rzeczywiście mechanizm umożliwiający takie przeniesienie - podkreślił.

Wokół tej kwestii jest spór między rodzinami katyńskimi, przy czym większość uważa, że taki pomysł nie powinien być realizowany i jest to nawet niemożliwe z uwagi na stan tych grobów. Trzeba też pamiętać, że zasadniczo w większości przypadków na świecie tego typu cmentarzy się nie przenosi - dodał Kamiński.

Za ważną zmianą w ustawie, która - jak ocenił - została wprowadzona na skutek uwag IPN, uznał przepis dający IPN możliwość zwrócenia się do szefa rządu o dodatkowe środki.

Trzeba powiedzieć, że te wszystkie konsekwencje ustawy, nowe zadania, piony, które powstają wymagają dość znaczących nakładów finansowych - w tej chwili trwają szacunki jak dużych. Prawdopodobnie będzie to kwota rzędu kilkunastu milionów złotych. Zaraz po wejściu w życie ustawy o nie wystąpimy. Bo mówimy tu nie tylko o przekształceniach dotychczasowych struktur, czyli że np. Archiwum zmieni nazwę, a Biuro Edukacji Publicznej zostanie podzielone na dwa biura - wyjaśnił prezes.

Jak zaznaczył, powstaną dwa nowe piony - poszukiwań i identyfikacji oraz upamiętniania walk i męczeństwa, w których trzeba będzie zatrudnić nowe osoby. Będą też rozszerzone obowiązki Instytutu także jeśli chodzi o badania naukowe i to znacząco, bo na całą porozbiorową historię Polski - dodał.

Badanie historii XIX w. wymaga zatrudnienia nowych specjalistów. W zakresie działań edukacyjnych mamy nowe obowiązki związane z upamiętnianiem ważnych wydarzeń i postaci z całej historii Polski, a nie jak dotąd okresu 1939-89. To wszystko będzie wymagało zatrudnienia nowych osób. Oceniamy ich liczbę na minimalnie 200 w skali kraju - mówił Kamiński.

Przyznał, że nowe działy i pracownicy wpłyną na wielkość i sposób zarządzania IPN. - W sytuacji, kiedy będziemy mieli siedem pionów merytorycznych będzie to już poważne wyzwanie w zakresie zarządzania. Kolejnym problemem jest konieczność umieszczenia gdzieś nowych pracowników. Dotychczasowe siedziby w centrali i oddziałach są za małe - podkreślił.

Istnieje więc konieczność pozyskania nowych. Także wyzwań natury czysto organizacyjnej jest wiele. Ale jednak podstawowe są te merytoryczne, czyli jak najszybsze zafunkcjonowanie na nowych dla nas obszarach. Pytanie co się stanie, jeżeli nie otrzymamy dodatkowych środków. Jak mielibyśmy realizować tak szeroko zakrojone zadania - dodał prezes IPN.