PAP: Dlaczego Obława Augustowska nazywana jest w dyskursie historycznym „małym Katyniem”?

Prof. Wojciech Materski: Została tak nazwana przez wybitnego historyka i wiceprzewodniczącego „Memoriału” Nikitę Pietrowa. Ta nazwa upowszechniła się wśród innych badaczy. Wydarzenie to ma bowiem znamiona zbrodni ludobójstwa na obywatelach polskich, narodowości polskiej i litewskiej. W tym sensie może być porównywana z Katyniem. Pamiętajmy jednak, że bardzo różna jest liczba ofiar tych sowieckich zbrodni. Wiemy, że w Obławie zginęły co najmniej 592 osoby, a prawdopodobnie także do tysiąca innych. Skala jest więc zupełnie inna.

Cechy tej zbrodni, jej charakter oraz fakt wymierzenia w społeczeństwo polskie, są porównywalne. Stąd określenie Pietrowa użyte w książce „Pałaczi. Oni wypełniali zakazy Stalina”, opublikowanej po polsku pod fatalnym tytułem „Psy Stalina”, jest w pełni trafne.

PAP: Nikita Pietrow ma wielkie zasługi dla wyjaśniania zbrodni augustowskiej…

Jest niezwykle zasłużony, gdy chodzi o badania nad sowieckimi organami bezpieczeństwa. Publikuje ważne informatory o organizacji i składzie personalnym sowieckich organów represji. Od lat 90. konsekwentnie podejmuje temat sowieckich masowych zbrodni na narodzie polskim. Jest bardzo zasłużony przede wszystkim w zakresie walki przed sądami rosyjskimi o prawdę na temat Zbrodni Katyńskiej. Obok Aleksandra Gurjanowa jest najbardziej zasłużonym dla polskich spraw członkiem „Memoriału”.

To właśnie Pietrow dotarł do kluczowego dokumentu na temat Obławy Augustowskiej, potwierdzającego w sposób jednoznaczny sowieckie sprawstwo tej zbrodni i jej rozmiary: szyfrogramu szefa Głównego Zarządu Kontrwywiadu SMIERSZ Wiktora Abakumowa do komisarza ludowego spraw wewnętrznych Ławrientija Berii z 21 lipca 1945 r.

PAP: Jaka była geneza tej zbrodni? Wymienia się wiele powodów, dla których Sowieci zdecydowali się na tak brutalne działania. Często wskazuje się na kwestię podróży Józefa Stalina na konferencję z Poczdamie.

Nie ma ostatecznej odpowiedzi na te pytania. Przychylam się jednak do interpretacji, według której Obława Augustowska miała ścisły związek z podróżą Stalina do Poczdamu. Dyktator miał wielką obsesję na punkcie swojego bezpieczeństwa, a szczególnie podróży samolotem. Dlatego na konferencję do Poczdamu jechał pociągiem. Wyruszył pancernym pociągiem specjalnym w połowie lipca. Cały teren w pasie 100 km od linii kolejowej został ściśle spenetrowany przez SMIERSZ i NKWD oraz inne służby sowieckie. „Wyczyszczono” ten obszar najdokładniej jak się dało. Myślę więc, że zbrodnię augustowską należy wiązać z jego podróżą do Poczdamu.

Według innej hipotezy były to dalsze działania na rzecz oczyszczenia zaplecza Armii Czerwonej. Czyszczenie tych terenów zaczęło się oczywiście dużo wcześniej, wraz z przechodzeniem frontu. Z punktu widzenie władz sowieckich ten trudny teren nie był opanowany dostatecznie, ponieważ utrzymywała się na nim partyzantka polska i litewska.

Te dwa aspekty genezy zbrodni nazywanej Obławą Augustowską wydają się decydujące. W całej operacji sprawy „załatwiano” w sposób typowy dla służb sowieckich. Większość aresztowanych bez sądu i procesu dzielono na dwie grupy: podejrzanych i mniej podejrzanych. Tych pierwszych mordowano niemal natychmiast. Były jednak pewne odstępstwa od tego scenariusza. Wynikały z faktu, że zatrzymań dokonywały siły armijne 3. Frontu Białoruskiego, natomiast grupa wyspecjalizowana w dokonywaniu masowych mordów pod dowództwem generała Iwana Gorgonowa została przysłana dopiero nieco później, po dokonaniu zatrzymań. W sumie zatrzymano ponad siedem tysięcy osób. Po wstępnej kwalifikacji zwolniono około pięciu tysięcy.

Przebieg działań sowieckich to w dużej mierze nasze domniemania ponieważ nie dysponujemy dokumentami. Znamy jednak wyżej wspomniany szyfrogram Wiktora Abakumowa, odpowiadającego za przebieg akcji, z którego wynika, że w jej trakcie „zlikwidowano” 592 osoby. Pozostałe 1934 prawdopodobnie w większości wkrótce też zlikwidowano – ale tego Abakumow wprost nie potwierdza.

W dalszej części dokumentu Beria został poinformowany jakie środki zostały i zostaną zastosowane, by utrzymać „operację specjalną” w całkowitej tajemnicy. Były to metody typowe dla operacji katyńskiej, takie jak ścisłe odcięcie ogromnego terenu, bezwzględne likwidowanie wszystkich, którzy znaleźli się jako podejrzani w rękach SMIERSZU, rygorystyczne ograniczenie kręgu osób mających wiedzę o operacji, jak też zaniechanie nawet pozorów śledztwa i ukrycie dokumentów. W tym kontekście kwalifikowanie Obławy Augustowskiej jako zbrodni wojennej o cechach ludobójstwa jest w pełni uzasadniona.

Przepadnięcie bez żadnego śladu tak wielu obywateli polskich to jedna strona tej bulwersującej sprawy. Drugą jest zachowanie wobec tej zbrodni, po dziesięcioleciach od jej popełnienia, Naczelnej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej. Była ona w tej sprawie monitowana przez polską prokuraturę. W 1994 r. w końcu zdecydowała się przesłać lakoniczną informację, że niczego w tej sprawie nie da się ustalić ponieważ wszystkie osoby, które się z nią zetknęły nie żyją. Data ta jest bardzo ważna ponieważ w tym samym roku zmarł wykonujący Operację Augustowską gen. Iwan Gorgonow, w lipcu 1945 r. szef Oddziału 1. (Specjalnego) Głównego Zarządu Kontrwywiadu SMERSZ. Dopiero po jego śmierci strona rosyjska odpowiedziała na nasze monity.

Nikita Pietrow poinformował, że w sprawie Obławy Augustowskiej było prowadzone postępowanie Naczelnej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej. Zostało umorzone i nie upubliczniono żadnych informacji na jego temat oraz dokumentacji, która mogłaby rzucać nowe światło na całą sprawę.

Jest to więc kolejna, obok Zbrodni Katyńskiej, sprawa, w której prokuratura rosyjska zachowuje się dziwnie. Dodajmy, że do dziś ponad 30. teczek jej śledztwa nr 159 czyli na temat ludobójstwa katyńskiego, jak też tekst uzasadnienia skandalicznej decyzji o jego umorzeniu – jako zbrodni pospolitej, która uległa przedawnieniu – nie zostało upublicznionych i jest objętych gryfem tajności. Prokuratura rosyjska kryje więc masowe zbrodnie stalinowskie. Ich piętno rzutuje na dzisiejsze organa specjalne Rosji, ich wiarygodność.

PAP: To sprawia, że pojawiają się bardzo różne teorie na temat tego co stało się z zaginionymi w Obławie osobami. Niektórzy historycy rosyjscy, tacy jak Natalia Lebiediewa sugerowali nawet, że mogły one trafić do tajnych obozów NKWD, gdzie poddawano ich eksperymentom z użyciem broni chemicznej i biologicznej.

Znam Natalię Lebiediewą i jest ona odpowiedzialnym historykiem. Stawiając taką hipotezę musiała mieć ku temu jakieś przesłanki. Nigdy nie rozmawiałem z nią na ten temat. Nie można więc wykluczyć takiego scenariusza, choć jest on bardzo mało prawdopodobny. Sądzę jednak, że likwidacja ofiar nastąpiła takimi samymi metodami jak w przypadku Zbrodni Katyńskiej: masowy mord całej grupy, ukrycie zwłok w zbiorowej mogile i być może częściowe zniszczenie dokumentów. To ostatnie jest jednak mało prawdopodobne, bowiem system sowiecki raczej nie niszczył dokumentów i są one zapewne wciąż w tajnych archiwach, przede wszystkim w niedostępnym Centralnym Archiwum Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli kontynuatorki KGB.

Przypomnę, że z akt wiążących się ze Zbrodnią Katyńską przechowywanych w Archiwum FSB Naczelna Prokuratura Wojskowa otrzymała zaledwie 180 z około 800 teczek. Nawet wysoko postawieni prokuratorzy rosyjscy nie wiedzą co jest w pozostałych. Służby i ich archiwa to swoiste państwo w państwie i zapewne w archiwach FSB kryją się także dokumenty wyjaśniające wiele aspektów Obławy Augustowskiej.

Nawiązując do pytania o eksperymenty medyczne, opowiadałbym się jednak za scenariuszem masowego mordu, zrealizowanym w możliwie krótkim czasie. Przesłanką przemawiającą za takim scenariuszem jest fakt, że do Obławy oddelegowano grupę Gorgonowa, która była formacją wykonującą masowe zbrodnie w ten sam sposób, co grupa Wasilija Błochina wykonująca Zbrodnię Katyńską. Ich zadaniem było masowe mordowanie, a nie zastanawianie się co zrobić z „kontyngentem” więźniów.

Poza tym wysłanie więźniów do obozów w celu przeprowadzania eksperymentów pseudomedycznych mogło pozostawiać ślady skutkujące możliwością dociekania co stało się z całą grupą, która zaginęła. Wymordowanie wszystkich na miejscu jest więc najpraktyczniejsze z punktu widzenia organów, które postępowały tak od dawna.

PAP: Wymordowanie wszystkich na miejscu…

Nie w sensie dosłownym. Wyselekcjonowane osoby po przejściu przez procedurę śledczą mogły zostać wywiezione do nieodległych miejsc, w których wcześniej przygotowano doły śmierci.

PAP: Mogą one znajdować się na Białorusi lub w Obwodzie Kaliningradzkim?

Jest to bardzo możliwe. Raczej nie znajdowały się daleko. Ze względu na słabe zaludnienie i zalesienie tych terenów nadawały się one idealnie do takich działań.

PAP: Często zapomina się, że w tej operacji wzięły również udział jednostki Ludowego Wojska Polskiego.

Żołnierze LWP zostali wykorzystani co najwyżej do strzeżenia obszaru wzdłuż torów kolejowych, po których przemieszczał się pociąg Stalina. W ramach akcji ochrony trasy przejazdu można było przeprowadzić także tak wielką akcję jak Obława Augustowska, ale tę z uwagi na jej ściśle konspiracyjny charakter realizował SMIERSZ siłami swoich oddziałów i jednostek 3. Frontu Białoruskiego. Taki obraz rysuje się w świetle dokumentów uzyskanych przez Nikitę Pietrowa.

Żołnierze LWP byli więc wykorzystani w ramach wielkiej operacji, w trakcie której popełniono tę zbrodnię. Nie wydaje się jednak możliwe, aby brali udział w samej Obławie.

PAP: Ponieważ Stalin nie ufał Polakom.

 Nie ufał w najmniejszym stopniu. Z tego powodu wymordował przecież nawet całe kierownictwo polskich komunistów. Miał wiele obsesji, które z reguły rozwiązywał w jeden sposób – mordując rzeczywistych, potencjalnych czy urojonych wrogów.

PAP: Mówi się, że Polska w latach dziewięćdziesiątych zaprzepaściła szansę na wyjaśnienie tej zbrodni. Otwartość archiwów rosyjskich była wówczas znacznie większa niż w czasach rządów Putina.

Mógłbym się przychylić do takiej opinii, ale proszę pamiętać, że priorytetem była Zbrodnia Katyńska. W tej sprawie udało się zrobić bardzo wiele. Pracowałem kilkanaście lat nad tą sprawą w archiwach sowieckich, współpracując z rzetelnymi historykami rosyjskimi, takimi jak Natalia Lebiediewa czy Nelly Pietrosowa. Dążyliśmy przede wszystkim do zdobycia jak największej liczby dokumentów związanych z Katyniem, ale staraliśmy się uzyskać również dokumenty związane ze Zbrodnią Augustowską.

Byłem, a teoretycznie wciąż jestem, członkiem Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych, która obecnie nie funkcjonuje. Od pierwszych jej posiedzeń ten temat ciągle wracał. Strona rosyjska wciąż podejmowała się zobowiązań, z których potem się nie wywiązywała, twierdząc, że poszukiwania archiwalne trwają. Spotykaliśmy się z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem, który także obiecywał wszelkie poparcie dla naszych starań. Choć archiwa FSB są zupełnie niedostępne, udało się z nich „wydrzeć” dokumenty dotyczące Zbrodni Katyńskiej. Myślę więc, że strona polska zrobiła wiele, ale informacji na temat Obławy nie chciano nam udostępnić i nic w tym zakresie nie zmieniło się do dziś.

Dokumenty znalezione przez Nikitę Pietrowa były wyjątkami ponieważ były katalogowane w specyficzny sposób i archiwista ukrywający materiały tej sprawy prawdopodobnie je przeoczył. Nasze poszukiwania opierały się na ogólnodostępnych inwentarzach archiwalnych co musiało rzutować na ich skuteczność.

PAP: Czy zgodzi się Pan z opinią, że bez radykalnej zmiany politycznej w Rosji nie będzie możliwe pełne wyjaśnienie tej sprawy?

Z całą pewnością. Jeśli były jakieś szanse na dogłębne wyjaśnienie obu zbrodni to głównie w okresie pierwszej kadencji Borysa Jelcyna. Już drugim okresie jego rządów pojawiły się już znaczne utrudnienia.

Archiwa zostały dla nas, Polaków, niemal zatrzaśnięte w okresie rządów Putina. Zachowanie prokuratury wojskowej Rosji jest kolejnym dowodem na stosunek władz Rosji do tej sprawy.

Władze Rosji kryją zbrodnie lat 40. ponieważ mitem założycielskim współczesnej Rosji jest opowieść o wielkim zwycięstwie w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Nie ma w niej miejsca na Katyń i Augustów, lecz jedynie na historię ratowania świata przed faszyzmem. Spokojna dyskusja na temat trudnych spraw jest niemal niemożliwa. Niestety przy obecnym poparciu dla Putina i jego sposobu sprawowania władzy nie widzę w perspektywie nawet kilkunastu lat szansy na wyjaśnienie okoliczności Obławy Augustowskiej.

Rozmawiał Michał Szukała (PAP).