Były ambasador Izraela w Polsce był pytany o politykę historyczną jego kraju - o jej genezę i podstawy. Szewach Weiss podkreślił, że ta dziedzina to dla Izraela "coś niezwykle żywotnego i aktualnego". Dodał, że Żydzi prowadzą ją właściwie od dwóch tysięcy lat - od kiedy stracili własne państwo. Przyznał, że kluczowym wydarzeniem w pamięci obywateli jest oczywiście Holokaust.

- Odwołujemy się do Holokaustu, ale nie tylko jako do symbolu zagłady, ale przede wszystkim bohaterstwa! - podkreślił,odwołując się do słów Dawida Ben Guriona, jednego z głównych założycieli państwa żydowskiego.

Wymieniał bohaterów, którzy napływali do Palestyny po 1948r., m.in. Cywię Lubetkin, Antka Cukiermana, Stefana Grajek, Chajkę Grossman. Jak wyjaśniał, ich obecność w polityce historycznej miała pokazać, że do Izraela trafiali ludzie odważni, waleczni, a nie tylko i wyłącznie "biedni, słabi, przegrani Żydzi". - Nie umniejszano skali cierpienia, ale pokazywano głównie bohaterów – wyjaśnił Weiss w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Ponadto zwrócił uwagę na znaczącą rolę instytutów m.in.: "Yad Vashem" ("Pomnik Imion", który powstał w 1953 r.) w procesie tworzenia polityki historycznej. Zaznaczył, że Instytut od samego początku upamiętniał nie tylko Zagładę, ale również bohaterstwo Żydów.

Co mają wspólnego Polska i Izrael współcześnie?

- Otóż i dla nas, i dla was historia nie chce być historią, ona żyje cały czas. To nie tylko pamięć, ale i codzienność, która ma wpływ na życie ludzi, na wszystko – stwierdził ambasador, mówiąc o podobieństwie między Polską a Izraelem w sposobie patrzenia na własną historię. Po stronie izraelskiej podał postać premiera Benjamina Netanjahu, który nieustannie nawiązuje do Holokaustu.

Mówiąc o Polsce odniósł się do wystąpień prezydentów, w tym niedawno Andrzeja Dudy, w czasie obchodów rocznicy powstania w getcie oraz pogromu kieleckiego. Podkreślił, że zgadza się nie tyle z każdym zdaniem, co nawet z każdym wypowiedzianym przez niego słowem.

- Tak, wiem, iż mu powiedzą, że się podlizuje Żydom, bo jest z prawicowej partii, ale to zostawmy, niech sobie mówią - skomentował Weiss.

Przyznał, że analogie w sposobie nawiązywania do historii dostrzegł również w wypowiedziach ministra obrony Antoniego Macierewicza.