Ekspedycja w poszukiwaniu wraku ORP "Orzeł" wyruszyła 20 maja z Gdyni. Grupa Polaków postawiła sobie za cel przebadanie – z pomocą statku badawczego "Mewo Nawigator" przystosowanego do specjalistycznych prac hydrograficznych - dużego obszaru dna Morza Północnego w miejscu, gdzie mogło dojść do przypadkowego zbombardowania polskiego okrętu przez angielski samolot. Badano też obszar na trasie, jaką mógł pokonywać ORP "Orzeł" wyruszając w swoją ostatnią misję. W piątek statek z ekipą poszukiwawczą na pokładzie wrócił do Polski.

Jak poinformował w piątek PAP jeden z organizatorów wyprawy Tomasz Stachura, w trakcie ekspedycji udało się zbadać ponad tysiąc kmkw. morskiego dna, z czego około 900 kmkw. stanowił wytypowany wcześniej obszar, w którym mogło dojść do zrzucenia bomb z brytyjskiego statku, a pozostałe ponad 100 km kw. stanowiła trasa, jaką ORP "Orzeł" mógł pokonywać w trakcie swojej ostatniej misji.

W poszukiwaniach wykorzystywano specjalistyczne sondy, które pozwalają na systematyczne przeszukiwanie i lokalizowanie różnych obiektów zalegających na dnie morza.

Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP Stachura, poszukiwania zaowocowały zlokalizowaniem 34 nieopisanych wcześniej i nienaniesionych na żadne mapy wraków. - Często były to obiekty, o których wspominali nam rybacy – powiedział PAP Stachura wyjaśniając, że przed wyprawą ekipa poszukiwawcza zebrała w tych środowisku bardzo wiele informacji dotyczących obiektów zalegających na dnie Morza Północnego i wiele z nich potwierdziło się.

Choć wśród znalezionych wraków nie było "Orła", to poszukiwania zaowocowały zlokalizowaniem innego okrętu podwodnego. - Analiza parametrów technicznych dokonana na podstawie uzyskanych obrazów sonarowych z dużym prawdopodobieństwem wskazała, że jest nim wrak brytyjskiego okrętu podwodnego HMS "Narwhal" – poinformował Stachura.

Wyjaśnił, że okręt ten zaginął pomiędzy 22 a 30 lipca 1940 r., w nieznanych dotąd okolicznościach, w trakcie patrolu z brytyjskiego portu Blyth do brzegów Norwegii. Dodał, że "miejsce odnalezienia wraku oraz zgromadzone przez trójmiejskich poszukiwaczy materiały archiwalne przemawiają za hipotezą, że padł on prawdopodobnie ofiarą ataku lotniczego przeprowadzonego przez niemiecki samolot w dniu 23 lipca 1940 r.".

Stachura wyjaśnił, że polska ekipa poszukiwawcza chce podzielić się z Brytyjczykami informacjami na temat wraku HMS "Narwhal". Liczy, że być może w zamian uda się uzyskać dostęp do angielskich archiwów, w których znajdują się nie udostępnione dotąd dokumenty związane z ORP "Orzeł". Dokumenty te mogłyby pomóc w uściśleniu, a być może nawet dokładnym wyjaśnieniu losów polskiego okrętu, w tym zlokalizowaniu miejsca spoczynku jego wraku.

Zakończona w piątek ekspedycja w poszukiwaniu ORP "Orzeł" była już czwartą z kolei prowadzoną w ramach projektu pn. "Santi odnaleźć Orła" (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, a która jest sponsorem tytularnym projektu). Poszukiwania, których partnerem jest m.in. Instytut Morski w Gdańsku (udostępnia on na potrzeby poszukiwań swój sprzęt hydrograficzny), prowadzone są od 2014 r.

W 2014 i 2015 r. w ramach ekspedycji przeczesano za pomocą sonarów dwa wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Anglii. Rejon poszukiwań wyznaczono – podobnie jak w czasie tegorocznej wyprawy, w oparciu o hipotezę, że 3 czerwca 1940 roku ORP Orzeł został w tej okolicy przypadkowo zbombardowany przez brytyjski samolot Lockheed Hudson. Zdaniem ekipy poszukiwawczej polski okręt błędnie zidentyfikowano myląc go z niemieckim U-bootem.

Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzone były u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP "Orzeł" został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii "Santi", odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku "Orła". Część z nich prowadziła choćby Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie te wyprawy, podobnie jak dotychczasowe ekspedycje z cyklu "Santi", zakończyły się fiaskiem.

ORP "Orzeł" został zbudowany w okresie międzywojennym, głównie dzięki składkom polskiego społeczeństwa, w jednej z holenderskich stoczni. Wyposażony m.in. w 12 wyrzutni torpedowych i jedno podwójne działko przeciwlotnicze ORP "Orzeł" zawinął do portu w Gdyni 10 lutego 1939 roku.

Rano 1 września 1939 roku "Orzeł" wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. 15 września okręt zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia.

W nocy polscy marynarze porwali okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty okrętowi udało się wejść do bazy Rosyth na wybrzeżu Wielkiej Brytanii.

"Orzeł" został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą okręt wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojskowy "Rio de Janeiro", przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię.

Wieczorem 23 maja 1940 roku załoga ORP "Orzeł" wypłynęła w swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła.