To właśnie 1983 rok wydawał się Brytyjczykom prawdopodobnym czasem wybuchu nowego światowego konfliktu. NATO przeprowadziło ćwiczenia na wypadek ataku nuklearnego, a jeszcze pod koniec 1982 roku na czele ZSRR stanął Jurij Andropow. Jego retorykę brytyjski ambasador w Moskwie opisał jako "niepokojącą". W marcu 1983 roku prezydent USA Ronald Reagan określił Związek Radziecki jako "imperium zła". Nawet BBC kreśliło porażającą wizję kraju po ataku nuklearnym.

Ćwiczenia czy wręcz swego rodzaju symulacja, które nazwano Wintex-Cimex 83, a którą przygotował rząd, przewidywała, że Związek Radziecki zaatakuje Skandynawię, Zachodnie Niemcy i Włochy. W takiej sytuacji przewidywano przeniesienie ludzi z największych miast na mniej zamieszkanie tereny w Walii. Założono, że na drogach powstanie chaos, a półki sklepowe szybko zostaną opróżnione. Przewidywano, że może dojść do starć z policją m.in. w okolicach amerykańskiej ambasady.

Przygotowano także przemówienie, które miałaby wygłosić królowa. Elżbieta II miała w nim zwracać uwagę, że zagrożeniem nie jest żołnierz z karabinem czy samolot zrzucający bomby, ale śmiertelna siła technologii, która została nadużyta. Chodzi tu o broń chemiczną, a być może także atomową.

Prognozy Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego szacowały, że w razie ataku nuklearnego zginęłoby 33 miliony Brytyjczyków.

Kilka miesięcy po ćwiczeniach, w listopadzie 1983 roku manewry przeprowadziło NATO. Rosjanie odczytali te 10-dniowe ćwiczenia jako faktyczne przygotowanie do wojny i postawili w stan najwyższej gotowości siły obsługujące broń atomową.