Pod koniec stycznia tego roku mieszkańców włoskiej Abruzji zaszokowała wiadomość o niezwykłym rabunku. Oto z górskiego kościoła w masywie Gran Sasso ktoś ukradł relikwiarz z fragmentem umazanej krwią sutanny Jana Pawła II. Relikwia powstała za sprawą strzałów, jakie oddał do papieża zamachowiec Mehmed Ali Agca na placu Świętego Piotra 13 maja 1981 r. Potem poplamione krwią ubranie Karola Wojtyły starannie podzielił na kawałeczki jego sekretarz Stanisław Dziwisz. I to on podarował jeden ze strzępków sutanny kościołowi w osadzie San Pietro della lenca. Jako że Jan Paweł II ma zostać kanonizowany 27 kwietnia, utrata podarunku była dla miejscowej parafii bardzo bolesnym wydarzeniem. Fragment szaty mógł przecież zostać sprzedany jakiemuś kolekcjonerowi. O popycie na takie rzeczy najlepiej świadczy oferta dostępna na portalu aukcyjnym eBay. Zdarzają się tam do kupienia kawałki szat liturgicznych Jana Pawła II, różańce i woda święcona, które pobłogosławił, lub świece przez niego dotknięte. Czasami oferowana jest papieska krew.

Na szczęście włoska policja stanęła na wysokości zadania i szybko ujęła trzech osiemnastoletnich sprawców. Jak się okazało, drobni złodziejaszkowie zupełnie nie doceniali symbolicznego znaczenia przedmiotu. Po rozbiciu relikwiarza wyrzucili fragment tkaniny i nawet nie bardzo pamiętali gdzie. Dopiero trwające cały dzień poszukiwania pozwoliły odnaleźć dar kardynała Dziwisza, zaś specjalistyczne laboratorium potwierdziło jego autentyczność. Sprawa zakończyła się więc szczęśliwie i bez większego rozgłosu, co świadczy, że Europa ostatnio bardzo się zmieniła. Niegdyś taki rabunek wywołałby skandal, którym chrześcijański świat pasjonowałby się całymi miesiącami. Niewiele bowiem rzeczy budziło takie emocje jak relikwie.

Cały tekst Andrzeja Krajewskiego o fenomenie relikwii czytaj w elektronicznym wydaniu Magazynu DGP >>>