Z tekstu "Gazety Finansowej" wynika, że Lisiecki chciał 2 mln zł od Totalizatora Sportowego, 1,7 mln zł od PKP. W czasie, gdy szef PMPG składał oferty reklamowo-promocyjne szefom wspomnianych spółek, dziennikarze należących do niego tytułów szukali w tych firmach nieprawidłowości. 17 maja zarząd PKP zawiadomił o działalności Lisieckiego CBA.

Jak ustaliła "GF"  po tym jak Totalizator Sportowy odmówił w grudniu 2012 roku Lisieckiemu, PMPG zaczęło publikować krytyczne artykuły na temat działań zarządu TS. Po dwóch krytycznych tekstach o Totalizatorze wpłynęła oferta reklamowa od wydawcy "Wprost". Lisiecki chciał otrzymać za dwie imprezy dwa mln zł. Totalizator zlecił zewnętrzny audyt ofert, z którego wynikało, że maksymalnie były one warte w sumie 320 tys. zł.

Wydawca  "Wprost"  wydał oświadczenie, w którym poinformował, iż złożył w Sądzie Okręgowym pozew o ochronę dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń niepieniężnych przeciwko Wojciechowi Szpilowi, prezesowi Totalizatora Sportowego w związku z dokonaną przez niego manipulacją i pomówieniem, polegającym na rozpowszechnianiu  nieprawdziwych informacji na temat prezesa Zarządu PMPG oraz kierowanych przez niego spółek.

PMPG twierdzi, że obserwuje od kilkunastu dni eskalację działalności, która ma na celu naruszenie wiarygodności spółki i jej prezesa.

W ocenie Zarządu Spółki, działania te wpisują się w trwające od kilku tygodni naciski na wydawcę "Wprst", aby wymienił kierownictwo redakcji w związku z publikacją na łamach tygodnika materiałów śledczych poświęconych znanym uczestnikom polskiego życia publicznego. Rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat wydawcy Zarząd PMPG traktuje jako zemstę za te niewygodne publikacje - czytamy w oświadczeniu spółki.

Wydawnictwo podkreśliło, że redakcje tygodnika "Wprost"i  "Do Rzeczy" są autonomiczne, a wydawca nie wpływa na merytoryczną zawartość tygodników.

Z uwagi na fakt, że PMPG i AWR "Wprost" działają na rynku mediów, wiarygodność, niezależność, rzetelność i przejrzystość są nadrzędnym elementem ich wartości, spółka, w przypadku kolejnych doniesień o próbach naruszenia jej dobrego imienia, bez wątpienia rozszerzy swoje powództwo - czytamy w oświadczeniu.