Informuję, że bez konsultacji ze mną Redakcja zmieniła końcówkę felietonu. A umawialiśmy się, że zero cenzury. Szkoda. Wygląda na to, że był to ostatni mój felieton dla "Do Rzeczy". Nie do przyjęcia jest dla mnie Kult Kaczora. On czy Tusk naszymi PRACOWNIKAMI a nie Panami. Ja w kazdym razie nie będę zasilał "dworu" ani jednego ani drugiego – napisał na Facebooku Paweł Kukiz. Powodem tej decyzji jest cenzura części jego felietonu.

Kukiz napisał, że w oryginale końcówka tekstu brzmiała : Adresatem powiedzenia Marszałka mieli być zapewne radni z klubu Platformy. Bo szczecińscy radni PiS mają swoje kaczki. W wersji opublikowanej "kaczki" jednak wypadły.

Kilka godzin później "Do Rzeczy" opublikowało wywiad z Kukizem, w którym muzyk wycofuje się ze swojej decyzji.  - Doszło między mną a redakcją do pewnego nieporozumienia, ale zostało już ono wyjaśnione - mówi Kukiz.

- Zareagowałem troszkę emocjonalnie na zmiany w felietonie, przyjmując, że intencją redakcji była obrona nienaruszalności imienia Jarosława Kaczyńskiego. Wyjaśniono mi, że intencja była zupełnie inna i to wyjaśnienie rozumiem. Chodziło o niefortunne użycie przeze mnie słowa "kaczki". Liczba mnoga rzeczywiście mogła w tym wypadku zostać odebrana jako naruszenie dobrej pamięci ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Powinienem był napisać w liczbie pojedynczej i wówczas sprawy by w ogóle nie było. Żałuję, że redakcja na to nie wpadła - dodał muzyk.