Apelujemy do wszystkich, którym leży na sercu wolność słowa, o przyłączenie się do akcji pomocy dla ukraińskich mediów. Działając w niezwykle trudnych warunkach i z narażeniem życia, 24 godziny na dobę przekazują one prawdę o wydarzeniach w swoim kraju. Dziennikarze na Ukrainie robią to, co jest sensem naszego zawodu. Wszyscy musimy ich w tej misji wspierać  - czytamy w liście polskich przedstawicieli mediów.

Ponad-redakcyjna inicjatywa to reakcja na dramatyczne doniesienia z Kijowa, gdzie od kilkunastu tygodni trwa protest przeciwko antyeuropejskiej polityce prezydenta Ukrainy, Wiktora Janukowycza. Ofiarami brutalnych ataków oddziałów Berkut, czyli ukraińskiej milicji padają nie tylko uczestnicy manifestacji, ale relacjonujący wydarzenia na Ukrainie dziennikarze.

Dochodzi tam do brutalnych pobić, uprowadzeń, rozmyślnych uszkodzeń ciała. Od końca listopada ub.r. ucierpiało już ponad 80 pracowników mediów. Niektórzy dziennikarze z powodu prześladowań musieli wyjechać z kraju - czytamy w liście.

Sygnatariusze listu protestują przeciwko łamaniu wolności słowa na Ukrainie i wyrażają solidarność z dziennikarzami na Majdanie. Wszystkie przypadki łamania wolności mediów, przemocy fizycznej i psychicznej są rejestrowane. Żadne wybite oko, żadna złamana ręka czy zastraszona rodzina nie zostaną zapomniane - czytamy w apelu.

Pod listem od kilku dni podpisują się dziennikarze z najróżniejszych, na co dzień skłóconych albo konkurujących ze sobą redakcji. Inicjatywę poparli m.in. Piotr Kraśko, szef "Wiadomości", Kamil Durczok z "Faktów", Joanna Kluzik-Rostkowska, Przemysław Barankiewicz, redaktor naczelny "Pulsu Biznesu", Sylwester Latkowski z "Wprostu" czy Paweł Lisicki z "Do Rzeczy".

Każdy, kto chce do niej dołączyć proszony jest o kontakt mailowy na adres: dziennikarze.euromajdan@gmail.com.