Media od wielu dni "żyją" sprawą pedofila i mordercy. Większość serwisów zaczyna się wiadomościami na ten temat. W telewizyjnych studiach co chwilę wypowiadają się prawnicy, obrońcy praw człowieka i politycy.

Media - według Gackowskiego - używają w relacjach na temat Trynkiewicza języka "wszechobecnej grozy". Jego zdaniem, mamy cały czas narrację zagrożenia i "niezdobytej twierdzy" oraz ogromnego niebezpieczeństwa. Medioznawca porównuje to do emocjonalnych i nerwowych relacji amerykańskiej telewizji Fox News w sprawie terrorysty, Osamy bin Ladena.

"Trynkiewicz to taki polski bin Laden, tylko że zza krat" - dodał ekspert.

Zdaniem Tomasza Gackowskiego, dziennikarze nie zdają sobie sprawy, że ten sposób narracji może przynieść negatywne skutki. Szeroka opinia publiczna będzie coraz bardziej zniechęcona do władzy, bo to ona nie poradziła sobie z groźnym pedofilem. Z drugiej strony społeczeństwo musi się bać o swoje dzieci, bo na wolność ma wyjść przestępca. 

Medioznawca dziwi się również, że praktycznie wszystkie serwisy informacyjne, dzienniki czy magazyny uległy "ogólnonarodowej histerii", ale dopiero po fakcie. Tomasz Gackowski przypomina, że już wiele miesięcy temu można było bić na alarm i przypomnieć rządzącym, iż problem niebezpiecznych przestępców lada chwila będzie realny. Niestety - jak powiedział IAR Gackowski - polskie media są reaktywne, a nie prewencyjne. Gdyby takie były, to wiele miesięcy temu sprawę Trynkiewicza i jemu podobnych odpowiednio by nagłośniły.

Mariusz Trynkiewicz zgodnie z literą prawa powinien dziś wyjść na wolność. Kończy mu się bowiem wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Pierwotnie za pedofilię i zabicie czterech chłopców Trynkiewicz został skazany na karę śmierci. Amnestia z 1989 roku zniosła jednak tę karę zamianiając ją na 25 lat pozbawienia wolności.