Joanna Szczepkowska poinformowała kilka dni temu, że po 15 latach "Wysokie Obcasy" - dodatek do "Gazety Wyborczej" postanowiły zerwać z nią współpracę. Autorka twierdzi, iż powodem rozstania jest to, że "za bardzo stała się felietonistką 'Rzeczpospolitej'".

- Problemem jest nie to, że Joanna Szczepkowska pisze felietony do innej gazety. Wszystkie felietonistki "WO" publikują w innych gazetach. Problemem jest to, co Szczepkowska pisze - czytamy w najnowszym komentarzu w "GW".

Wicenaczelni w odpowiedzi na oskarżenia autorki, przywołali jej felietony z "Rzeczpospolitej" o homoseksualnym lobby w teatrze, oraz tekst, w którym Szczepkowska wspierała księdza Oko i jego wulgarną walkę z gender mainstreaming.

- Nigdy nie wydrukowalibyśmy felietonów o podobnych treściach. Nie zamierzamy też udawać, że nie wiemy, iż "nasza" autorka takie poglądy głosi gdzie indziej. Każda redakcja ma prawo do własnej oceny, jakich autorów, o jakich poglądach gości na łamach, oraz do oceny, kiedy autor nadużywa wolności słowa, aby obrażać ludzi - piszą wicenaczelni.

Wydawnictwo ma za złe Szczepkowskiej, że "napadła" na "GW" za plebiscyt "Ludzie Wolności". - Obwieściła światu, że nie mamy prawa "dyktować", kto jest bohaterem 25-lecia. A przecież to czytelnicy, a także ludzie kultury i biznesu - a nie sama "Wyborcza" - typują ludzi inspirujących, zasłużonych dla wolności. Artykuł Joanny Szczepkowskiej pełen był złośliwości pod naszym adresem i fałszywie relacjonował nasze spory wokół jej felietonów - czytamy w tekście. 

Autorzy twierdzą, że to Szczepkowska ostentacyjnie odwróciła się od "GW", a nie odwrotnie. Ubolewają z tego powodu.

-Rozstać się można kulturalnie. Niestety, Joanna Szczepkowska wybrała brzydką metodę rozstania - piszą na koniec.