- To była kooperacja wybudowana na naszym cierpieniu. Z jednej strony właściciele kloaki, z drugiej miłośnicy kąpieli w gazetowym gównie - żali się w "Polityce" Jan Jakub Kolski, który niedawno stracił córkę w wypadku. Jego była żona i cała rodzina zostali po tej tragedii potraktowani przez tabloidy niezwykle okrutnie. Już dzień po wypadku "SE" bił po oczach z okładki bulwersującym tytułem: Znana aktorka zabiła córkę.Potem było już tylko gorzej.

W okładkowym materiale odsłaniającym kulisy pracy brukowców obrywa się właścicielom plotkarskich wydawnictw, paparazzi i dziennikarzom. Ustami byłego pracownika "Faktu" -  Piotra Mieśnika, który 7 lat pracy w tabloidzie opisał w książce - "Polityka" opowiada, co to "mordochwyt", na czym polegała "przeżyciówka" ("mordochwyt" to zdjęcie twarzy bohatera, który komentuje dany temat,"przeżyciówka" to zaś materiał z miejsca tragedii, ze zdjęciami ofiar, wyciągniętymi od rodziny).

CZYTAJ WIĘCEJ: Matka Madzi na koniu? Naczelny "SE": Prawdziwe dziennikarstwo>>>

"Polityka" przypomniała też głośny żart, jaki Jastrzębowskiemu zrobili Kuba Wojewódzki i Mikołaj Lizut z Rock Radia. Wkręcili oni redaktora naczelnego "SE", że dzwonią z zakładu karnego Mariusza Trynkiewicza i zaproponowali mu wydanie jego pamiętników.

Tekst "Polityki" rozsierdził redaktora naczelnego "Super Expressu", do tego stopnia, że odniósł się do niego w komentarzu i w okładkowym tekście na temat rozwodu Kazimierza Marcinkiewicza i Isabel.

Jastrzębowski zrobił przy tym iście diabelski zabieg, bo wykorzystał informację "Polityki" do zrobienia okładkowego numeru gazety i przywalenia tygodnikowi. Pod upozowanym na stare małżeńskie fotografie zdjęciem polityka i jego młodej żony opublikował tekst powołujący się na informacje "plotkarskiego tygodnika".

- Bomba o rozwodzie słynnego polityka przemycona jest w tekście, który niby pochyla się nad poziomem polskiego dziennikarstwa - czytamy w artykule "SE".

W odrębnym komentarzu Jastrzębowski pisze dosadniej: - "Polityko" właśnie ci udowodniłem, że jesteś zwykłym szmatławcem.

Wcześniej wytyka autorowi tekstu o tabloidach, Juliuszowi Ćwieluchowi, że pomylił imię Marcina Dubienieckiego i nie zweryfikował oskarżeń Kuby Wojewódzkiego.

- Kiedyś tygodnik ten tworzony przez nawet myślących komunistów (zdarzali się tacy) trzymał pewien poziom w zakresie formy, standardów dziennikarstwa a nawet potrafił występować w słusznych sprawach. Kiedyś. - pisze Jastrzębowski.

W czwartek dyskusja przeniosła się na Twittera.

- A tu dość smutny tekst o Polityce popełniłem... "Aorodynamiczne" mózgi będą oburzone - napisał Jastrzębowski, linkując swój komentarz.

- Ktoś,kto wydrukował zdjęcie półnagiej"matki Madzi"na koniu,nie ma moralnych podstaw pouczać o standardach dzienn - odpowiedziała mu “Polityka”.

Ktoś, kto nie wahał się włazić w życie prywatne p. Hejke krzywdząc dziecko co najmniej również - włączył się do dyskusji Rafał Ziemkiewicz.

Polityka znów się odcięła: Ależ komitywa. Wart Pac pałaca, a pałac Paca.

- Najprymitywniejszy argument ad personam. Prymitywy! Sprawy zdjęcia matki Madzi, to wy nie rozumiecie, główeczki - odpowiedział Jastrzębowski.

Na co "Polityka" odpisała: - Ma pan rację,nie sposób pojąć,co kieruje ludźmi, którzy decydują się na taką publikację. To sprawa smaku.