Piotr Mieśnik przez siedem lat pracował w tabloidowym "Fakcie". Z redakcji bulwarowej gazety odszedł rok temu. Doświadczenia, jakie tam zdobył, opisał w najnowszej książce "Wyznania hieny". W wywiadzie dla "Dużego Formatu" Mieśnik ujawnił klulisy tzw. ustawek, czyli sesji zdjęciowych z politykami i gwiazdami, które zostały uzgodnione z bohaterami, a maja sprawiać wrażenie, jakby były robione z zaskoczenia i bez ich wiedzy. 

Opowiada jak do redakcji sami zgłosili się Lech i Maria Kaczyńscy z romantycznym zdjęciem ze wspólnej kolacji. - Ustawiają się najwyższe szczyty władzy - mówi dziennikarz. Zdarzają się też sytuacje zgoła odwrotne, kiedy to polityk robi wszytko by publikację niewygodnego zdjęcia zablokować.

- Poseł Wenderlich wiedział, ze mamy jego prywatne fotki z Moniką Jaruzelską. Przyjechał i zamknął się z szefową działu politycznego w kanciapce. Zdjęcia nie poszły, a on od tej pory zawsze był na zawołanie, żeby dać komentarz - mówi Mieśnik.

Piotr Mieśnik wspomina też, jak na "ustawkę" umówił się z "Faktem" Wojciech Olejniczak z SLD. Polityk szedł wtedy na kolację z Aleksandrem Kwaśniewskim i jak tłumaczy dziennikarz - "chciał sobie zrobić dobrze". Ale nie poinformował o tym byłego prezydenta. Niestety fotograf wysłany przez redakcję był równie niezorientowany. Podszedł do obu panów i się przedstawił: to ja wam będę robił zdjęcia. Kwaśniewski powiedział "Wojtek, co ty odpierdalasz?" i sobie poszedł.