Według ustaleń IAR, władze podejrzewały Swiridowa o "dziwne powiązania" biznesowe i lobbing. Zwracają uwagę, że na przykład organizował wycieczki do Rosji dla polskich dziennikarzy.

Ewa Kopacz, zapytana o sprawę, odsyłała do przedstawicieli ministerstwa. Nie potrafię odpowiedzieć, to świeża sprawa, pewnie wyczerpującej odpowiedzi są w stanie udzielić państwu przedstawiciele MSZ - powiedziała dziennikarzom w Brukseli Ewa Kopacz.

Nie wiadomo jakie są powody decyzji resortu dyplomacji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało jedynie lakoniczny komunikat, w którym potwierdza informacje o cofnięciu akredytacji Leonidowi Swiridowowi. Dziennikarz powiedział IAR, że pismo w sprawie przekazał mu Michał Safianik, dyrektor biura prasowego MSZ. Nie było żadnych wyjaśnień - mówił dziennikarz.

Jak relacjonował, Michał Safianik oświadczył mu, że MSZ nie musi uzasadniać takich decyzji.

W efekcie Leonid Swiridow nie będzie mógł się posługiwać tytułem "korespondenta zagranicznego akredytowanego przy MSZ". Raczej nie oznacza to, że nie mogę publikować, nie zamierzam też wyjeżdżać z Polski - stwierdził dziennikarz. Jak dodał, dzięki wolności słowa każdy dziennikarz może pisać gdzie chce, niekoniecznie posługując sie konkretnym tytułem.

W 2006 roku także czeski MSZ nie przedłużył Leonidowi Swiridowowi akredytacji. Media oskarżały go o szpiegostwo. Nie mogę w żaden sposób komentować doniesień czeskich mediów z 2006 roku, bo ja od 2003 roku mieszkam na stałe w Warszawie - bronił się dziennikarz.

W związku ze sprawą Leonid Swiridow wytaczał procesy czeskim mediom. W rozmowie z IAR wspomniał o dwóch postępowaniach, z czego jedno zakończyło się ugodą. O drugim procesie nie chciał mówić, odsyłał do swojego adwokata Jána Čarnogurský'ego, byłego słowackiego premiera.

Jak podaje portal Defense24.pl, Leonid Swiridow prowadzi bloga na platformie Onet.pl.

ZOBACZ TAKŻE: Zatrzymany za szpiegostwo jeszcze w sierpniu dostał medal za służbę>>>