Krzysztof Ziemiec w wywiadzie skomentował fakt, iż zaprasza do swoich programów duchownych, często tak kontrowersyjnych jak ojciec Bashbora, który zajmuje się szamaństwem i twierdzi, że wskrzesza umarłych. Dziennikarz nie widzi niczego złego w rozmowie z tą postacią i twierdzi, że zaprasza tylko tych księży, którzy mają coś mądrego do powiedzenia.

Dziennikarka uświadomiła wówczas swojemu rozmówcy, że z racji swojego przywiązania do wiary, koledzy z branży mówią o nim "święty":

Ciekawe, którzy. Może dziennikarze służący innej ideologii mogą się ze mnie nakpiwać. Oni jak rozmawiają o Kościele, to zapraszają tylko tych, którzy krytykują Kościół i krytykować będą. Albo takich, z których się mogą naśmiewać. Pytanie, co jest bardziej obiektywne: moje rozmowy czy ich? Wydaje mi się zresztą, że w jednej z komercyjnych stacji księża są częściej niż u mnie.

Ziemiec skomentował także list, podpisany przez osoby publiczne, domagające się państwa świeckiego:

Rozumiałbym takie listy, gdyby w polskim parlamencie, rządzie albo na wysokich stanowiskach w firmach państwowych byli księża. Wtedy i ja bym się podpisał pod takim listem. A jakoś nie słyszałem, żeby sygnatariusze tego listu buntowali się przeciwko bliskim kontaktom niektórych duchownych z rządzącymi czy zasiadaniu księży w radach nadzorczych wielkich firm... Myślę choćby o ks. Sowie, który jest w radzie nadzorczej Krakchemii. Myślę też, że papież Franciszek będzie w zarodku tłumił takie zapędy i wszystkie oznaki klerykalnego celebryctwa.

Zdaniem Krzysztofa Ziemca, papież Franciszek to mądry człowiek, jednak nie powinien ulegać naciskom liberałów, którzy mają nadzieje na duże zmiany w Kościele:

On jest mądry. A lewacy mają nadzieję, że papież zmieni Kościół w instytucję charytatywną i koło przyjaciół biednych, porzuconych i kochających inaczej. Bóg, Jezus Chrystus, dekalog, katechizm – to jest dla nich zupełnie nieważne. A Kościół, dopóki taką instytucją nie będzie, dopóty będzie miał wiernych

Dziennikarza odpowiada także tym, którzy nazywają go "prawicowym oszołomem":

Nigdy nie opowiedziałem się za żadną partią, nigdy nie ujawniłem swoich poglądów politycznych. A przecież są tacy dziennikarze, którzy w zasadzie jawnie są rzecznikami konkretnych partii. O Bogu nigdy głośno nie mówiłem, nie obnosiłem się z religijnością. Po moim wypadku ludzie mnie pytali, co mi pomogło przetrwać, więc odpowiadałem, że wiara. Większość chorych dobrze mnie rozumie... Nie jestem konfidentem, nie jestem też rzecznikiem Kościoła. Nie pracuję, nie wykonuję dziennikarskich obowiązków przez pryzmat moich przekonań religijnych. Szanuję ludzi i tyle. Sama pani wie, że w naszym zawodzie też jest wiele osób, które do dziennikarstwa się nie nadają, a pracują. Zdarza się jednak tak, że przychodzi nowy szef, orientuje się, że coś jest nie tak, i zwalnia. Byłem świadkiem takich sytuacji, które kończyły się szlochaniem, pisaniem listów do prezydenta i premiera z prośbą o interwencję. Nigdy bym tak nie postąpił, ale też nie zwalniał ludzi w taki sposób, by naruszać ich godność.

Krzysztof Ziemiec w rozmowie z Magdaleną Rigamonti wspomniał także moment, w którym został zwolniony z Telewizji Polskiej:

Na jeden dzień. Właśnie mija kolejna rocznica. Karol Małcużyński, ówczesny szef „Wiadomości”, z uśmiechem witał mnie rano w redakcji, potem było kolegium, a po godzinie zostałem wezwany do gabinetu i usłyszałem, że podjęto decyzję, iż moja umowa nie zostaje przedłużona i muszę podpisać, że za obopólną zgodą rezygnuję z pracy. Byłem w szoku. Myślałem, że to dowcip. Nie chcę wiedzieć, kto za tym stał. Nie jestem związany z żadną opcją polityczną, więc żadni politycy nie stawali w mojej obronie, co najwyżej koledzy dziennikarze, bo nie mam żadnych układów politycznych, z żadnym politykiem nie jestem na ty, z żadnym nie piłem wódki, nie tańczę na Balach Dziennikarzy. Zresztą politycy na tym Balu to było coś, co mnie odpychało od tej imprezy. Chociaż przez umownych onych jestem pewnie uważany za poplecznika obecnej władzy. I jak ta władza się zmieni, to będę teoretycznie do zwolnienia.

Czytaj także: Ziemiec o spotkaniu z Benedyktem XVI: Wyjątkowe przeżycie >>>