Kilka miesięcy temu wydawca "Wprost" proponował mi funkcję redaktor naczelnej tygodnika. Dobrze, że jej nie przyjęłam. Musiałabym dziś biegać po cudzych mieszkaniach i grzebać ludziom w szufladach - napisała Monika Olejnik na Facebooku i dodała: - Uważajcie, co wrzucacie do śmietnika, zbliża się redaktor Latkowski...

Komentarz publicystki TVN24 i Radia ZET ma związek z aferą, jaką opisał tygodnik i oskarżeniami pod adresem prezentera "Faktów" TVN. "Wprost" w drugiej już publikacji sugeruje, że Kamil Durczok może mieć coś wspólnego nie tylko z molestowaniem swoich podwładnych, ale również ze sprawą pozostawionego w jednym z warszawskich mieszkań śladów tajemniczego białego proszku oraz akcesoriów erotycznych, w tym filmu pornograficznego z udziałem zwierząt.

Durczok udał się na dwutygodniowy urlop. W tym czasie powołana przez TVN komisja ma zająć się wyjaśnieniem zarzutów, jakie pod adresem dziennikarza "Faktów" formułuje publikacja we "Wprost".