Jak czytamy, wydawało się, że czasy, w których polska prawica posługiwała się antyniemieckimi sloganami, już minęły. W czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi nie atakowano Niemiec, zdając sobie sprawę z faktu, że może to pomóc partii rządzącej.

Zdaniem autora tekstu we "Frankfurter Allgemeine Zeitung", ostatnie wystąpienie Beaty Szydło, w którym wiceprezes PiS i kandydatka tej partii na premiera mówiła o niemieckim szantażu w sprawie uchodźców i stawieniu Polski pod ścianą, stanowi jednak przełom w strategii Prawa i Sprawiedliwości. Beata Szydło brzmiała jak Viktor Orban mówiąc, że problem uchodźców to problem Niemiec, a nie Polski. Gazeta dodaje, że sprawa azylantów ożywiła w części polskiej prawicy stare odruchy.

Nie ma jednak pewności, że resentymenty i gra strachem przed obcymi pomoże prawicy. Polscy wyborcy nie są bowiem tak bardzo przeciwni przyjmowaniu uchodźców, jak niektórym się wydaje - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".