To strata czasu – tak o konkursie na wiceprezesów TVP mówią na Woronicza. W poniedziałek trwały tu obrady rady nadzorczej nad kandydaturami do zarządu. Konkurs na brakujących dwóch członków ogłoszono w listopadzie. Zgłosiło się 12 kandydatów, wśród których najbardziej znany jest Marcin Wolski, dziennikarz, satyryk, a ostatnio współtwórca scenariusza do filmu "Smoleńsk". Do zamknięcia tego wydania "DGP" rada nadzorcza nie rozstrzygnęła, czy kontynuować, czy też unieważnić konkurs.

W świetle zapowiedzi PiS wyłanianie zastępców Janusza Daszczyńskiego nie ma większego sensu, nowi wiceprezesi i tak długo nie porządzą. Wiceminister kultury Krzysztof Czabański w zeszły piątek zapowiedział, że projekt ustawy powołującej nowe media narodowe w miejsce TVP, Polskiego Radia i PAP w tym tygodniu trafi do Sejmu i już w styczniu wejdzie w życie. Projektu jeszcze nie ma w porządku obrad na najbliższe posiedzenia, ale dziś jego założenia Czabański ma przedstawić na konferencji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Potraktują to jako konsultacje społeczne. I z głowy. A potem pójdzie gładko. Jak się uprą, zrobią to w kilka dni albo i nocy – mówi poseł opozycji, nawiązując do nocnych posiedzeń ws. Trybunału Konstytucyjnego. Początkowo projekt nowej ustawy medialnej planowano na luty, ale prace przyspieszono.

Czabański nie ujawnia, jaki będzie tryb powoływania i odwoływania prezesów TVP i Polskiego Radia ani ile trwać będzie ich kadencja. Wiadomo jednak, że ich pozycja nie będzie zbyt silna. Szefów nowych instytucji powoływać będą członkowie Rady Mediów Narodowych, wybrani spośród autorytetów z dziedziny mediów i kultury przez Sejm, Senat i Prezydenta RP. Na ile? Tego też nie wiadomo. Spekuluje się jednak, że na czele Rady Mediów Narodowych ma stanąć sam Czabański, który odgrywa w PiS rolę medialnego nadzorcy. Rolę oddelegowanego do „wyczyszczenia telewizji” powierzono z kolei Jackowi Kurskiemu. Dawny „bulterier” PiS po latach wrócił do łask prezesa. – Nic mi o tym nie wiadomo – zbywa nas Kurski. Ale to właśnie sam Jarosław Kaczyński miał mu zaproponować stanowisko szefa telewizji. Ku zdziwieniu, a nawet sprzeciwie prominentnych polityków tej partii, bo Kurski nie ma w PiS najlepszej pozycji. Swoich popleczników w partii mieli inni kandydaci, jak m.in. Romuald Orzeł, obecnie prezes powiązanej ze SKOK-ami Apelli, który już kierował TVP, czy Przemysław Tejkowski, który w tym samym czasie był w telewizji jego zastępcą.

Grono osób, spośród których wyłonieni zostaną szefowie i dyrektorzy anten oraz pionu informacji TVP i Polskiego Radia, nie jest jeszcze zamknięte. Trwa giełda nazwisk.

Wymienia się zarówno Małgorzatę Raczyńską, byłą dyrektor TVP 1, a potem przez kilka lat gwiazdę internetowej telewizji TV PiS, Iwonę Schymallę, jak też wspomnianego Wolskiego. Kluczowy ma być pion informacji. Jako szefowa „Wiadomości” wymieniana jest Dorota Gawryluk. – Nie chcę komentować plotek – ucina dyskusję dziennikarka „Wydarzeń” Polsatu.

W kontekście Polskiego Radia padają nazwiska Krzysztofa Skowrońskiego oraz braci Jacka i Michała Karnowskich. – Igor Janke dostał propozycję kierowania „Trójką”, ale jej nie przyjął – słyszymy w Polskim Radiu.

Tutaj, podobnie jak w TVP, trwa oczekiwanie na rzeź. – Na pewno obejdą się z nami brutalnie. Pytanie tylko, w jakim stylu, czy wrócimy do retoryki „wyrzucania złogów gierkowskich”, czy pożegnamy się kulturalnie – słyszymy od jednego z radiowych dyrektorów.

Coraz bardziej widoczne jest też „otwieranie się” na nową władzę. – Niektórzy radiowi współpracownicy otwarcie pytają na Facebooku, czy już się pakuję i czy trzęsę portkami. Nagle okazuje się, że są zdeklarowanymi wyborcami PiS i o tym trąbią – słyszymy od prezentera Polskiego Radia.

Jeszcze wyraźniej widać to w telewizji. Zwłaszcza analizując decyzje Janusza Daszczyńskiego, który – jak zgodnie oceniają nasi rozmówcy – umizguje się do nowej władzy. Przedłużenie kontraktu z Janem Pospieszalskim, decyzja o zawieszeniu Karoliny Lewickiej, która starła się na wizji z ministrem kultury, obsadzenie Wojciecha Hoflika, byłego dyrektora TVP 1 za prezesury Andrzeja Urbańskiego, w roli pełnomocnika zarządu – mają utwierdzać ich w tym przekonaniu. – Nic mu to nie pomoże – słyszymy w PiS.

Anegdotą wśród polityków opozycji jest obecnie opowieść o prezesie Kaczyńskim, który miał spotkać się z przedstawicielami TVN i Polsatu, nalegając na to, by nie zatrudniali ludzi zwolnionych z telewizji przez nową władzę. – Gdy ci z TVN walnęli gadkę, że szanują pluralizm i wolność słowa, Jarek miał uścisnąć rozmówcy rękę i powiedzieć „do widzenia” – opowiada nasz rozmówca.