Mijający rok należał do polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Nie tylko dlatego, że wywalczyła awans do Euro 2016. Jej zmagania z rywalami na murawie zdominowały ranking programów, które przyciągnęły rekordową widownię w 2015 r. Mecz Polska-Irlandia według Nielsen Audience Measurement oglądała połowa Polaków zasiadających przed telewizorami: ponad 9 mln osób. Niewiele mniejszą widownię zgromadziły eliminacyjne spotkania ze Szkocją i Niemcami. - Polsat, który od lat konsekwentnie inwestuje w sport, jest największym wygranym mijającego roku - przyznaje Piotr Piętka, prezes Starcom MediaVest Group. - Otwierają się przed nimi nowe pola. Nie chodzi tylko o budowanie wizerunku, bo stacja Zygmunta Solorza-Żaka dawno przestała być kojarzona z siermiężnym disco polo. Chodzi o biznesowe możliwości. Przy okazji transmisji mistrzostw będzie mógł uruchomić sprzedaż dekoderów i dodatkowych usług. Porażka TVP, która w takim momencie przegrała w wyścigu o sportowe prawa, jest wyjątkowo bolesna - dodaje Piętka.

Jeszcze parę lat temu to publiczna telewizja okupowała czołówki rankingów. Także dzięki relacjom sportowym. Rekordy oglądalności biły transmisje ze skoków narciarskich z udziałem Adama Małysza. Teraz Puchar Świata w skokach narciarskich też widnieje w rankingu, ale na 10. miejscu. - Transmisje sportowe, kiedy nasi odnoszą sukcesy, gromadzą zazwyczaj dużą publiczność. Przyciągają także tych, którzy się sportem na co dzień nie interesują - zauważa Marek Racławski, ekspert rynku telewizyjnego z Lowe Media. Takie rankingi robione są wśród widzów powyżej czwartego roku życia. Ale, jak dodaje Racławski, gdyby uwzględnić gusty tylko tej starszej grupy, powyżej 40. roku życia, wygrałby nie sport, ale seriale.

Tutaj palmę pierwszeństwa dzierży TVP. Do telewizji publicznej należą hity, które od lat przyciągają największą widownię. "Ranczo", "Na dobre i na złe" i oczywiście "M jak miłość" wciąż królują w rankingach. Zwłaszcza ten ostatni jest dla TVP2 żyłą złota, od 15 lat. - Ale jednocześnie dużym zagrożeniem. Gromadzi powyżej 20 proc. widowni, ale gdy spojrzy się na wyniki innych pasm Dwójki, są one zdecydowanie gorsze. Sytuacja, gdy stacja jest uzależniona od jednego dostawcy jednego programu, jest mało komfortowa. Wyobraźmy sobie, że producent przychodzi i mówi: dogadaliśmy się z konkurencją - zauważa Piętka.

O ile Polsat może zaliczyć rok do udanych, to jego największy komercyjny konkurent niekoniecznie. Ale też dla TVN był to rok przełomowy. Telewizja założona przez Mariusza Waltera i Jana Wejcherta została sprzedana amerykańskiemu koncernowi Scripps Networks Interactive. Rewolucyjnych zmian na wizji nie widać. Nowi właściciele jeszcze uczą się polskiego rynku. W zaciszach gabinetów klaruje się strategia na nadchodzący rok. - Przed nimi decyzja, czy będą medialnym zapleczem liberalnej części społeczeństwa, w opozycji do władzy, czy też wycofają się z polityki, kładąc nacisk na rozrywkę i lifestyle - słyszymy od byłego pracownika stacji.

Jeśli chodzi o ofertę programową, główny kanał TVN sporo eksperymentował - z nowymi serialami, formatami i zmianami w ramówce. Strzałem w dziesiątkę był nowy talent show z dziećmi "Mali giganci". TVN poszedł za ciosem i jesienią pokazał kolejny format z dziećmi "Aplauz, aplauz", który też zapewnił niemałą widownię. A Polsatowi eksperyment z dziecięcym programem się nie udał. "SuperDzieciaka" oglądało jesienią średnio 1,71 mln osób, a stacja w tym czasie dała się wyprzedzić konkurencji. TVN zaś zaliczył kilka nieudanych inwestycji w seriale (np. "Aż po sufit").

Mijający rok potwierdził starą zasadę, która rządzi telewizyjnymi rankingami - Polacy oglądają to, co już znają. Dlatego świetne wyniki - mimo długiej obecności na ekranie - miały talent show, takie jak "Mam talent!", którego ósma edycja zgromadziła średnio 2,97 mln widzów i zapewniła w czasie jego emisji TVN miejsce lidera rynku. Równie mocno trzymają się programy kulinarne, jak "MasterChef" czy "Kuchenne rewolucje" TVN, oraz seriale paradokumentalne. Choć ich poziom woła niekiedy o pomstę do nieba - pod względem realizacyjnym, scenariuszowym, aktorskim - to widzów im przybywa. Produkcje są tanie, przynoszą coraz większe wpływy reklamowe. I pozwalają wygrywać z konkurencją. To dzięki docu-crime "Policjantki i policjanci" TV4 udało się pokonać nie tylko TV Puls i TVN7, ale także TVP2.

Do niedawna trudno było sobie taką sytuację wyobrazić. Teraz przewaga nad resztą wielkiej czwórki, TVN, Polsatu i dwóch głównych kanałów TVP, maleje z roku na rok.

- Łączny udział największych anten obniżył się o niespełna 2 pkt proc. (do 41,7 proc. udziału w czasie oglądania grupy komercyjnej) i oznacza to dalsze zmniejszenie roli tych stacji. W porównaniu z poprzednimi latami - gdy obserwowaliśmy rozkwit płatnej TV, a potem ekspansję mniejszych stacji naziemnych - to dla wielkiej czwórki czas "małej stabilizacji". Jeszcze dwa lata temu spadek TVP1, TVP2, TVN i Polsatu był dwucyfrowy - zauważa Joanna Nowakowska z domu mediowego MEC. Na względnie stabilną sytuację tej czwórki wpłynęły jej zdaniem niezłe ramówki i to, że nie przybywało im - jak w poprzednich latach - konkurentów. To się zmieni w 2016 r., gdy w telewizji naziemnej wystartują nowe kanały, wybrane w tym roku w konkursie przez KRRiT. - Wpływ ósmego multipleksu na dalszy rozwój wypadków będzie wprost proporcjonalny do atrakcyjności programowej kanałów, które znajdą się w nowej ofercie - ocenia Nowakowska.