Od początku stycznia, kiedy nowa ekipa przejęła władzę na Woronicza, z telewizji musiało odejść wielu pracowników, w tym jej czołowi dziennikarze polityczni. Jacek Kurski zaznacza, że wszyscy rozstali się za porozumieniem stron. - Zawsze jest fluktuacja, nie można się zasklepić na jednej liczbie - mówi prezes telewizji i dodaje, że to nie koniec ruchów kadrowych w TVP.

Jacek Kurski opowiadał nie tylko o zaprezentowanej we wtorek nowej ramówce TVP1, ale też odpierał zarzuty pod adresem "Wiadomości".

Niedawno pisaliśmy w dziennik.pl o krytycznym raporcie Rady Programowej TVP, która zarzuciła flagowemu serwisowi Jedynki stronniczość i manipulacje.

- Cóż mogą powiedzieć. Stracili monopol - mówi Kurski i zwraca uwagę, że rada zdominowana jest przez przedstawicieli PO, PSL i SLD.

- Teraz "Wiadomości" są spluralizowane, uczciwe zrównoważone. Mam mnóstwo sygnałów z prawej strony, że nadal są zbyt "platformiane" - mówi prezes TVP. I podaje przykłady: Ostatnio serwis pokazał materiał o KOD-zie, kiedy to 150 osób protestowało pod Pałacem Prezydenckim. Można by to było równie dobrze zignorować. A "Wiadomości" zrobiły 3-minutowy materiał. Szefowie programów informacyjnych mają pełną wolność, pełną swobodę, jest pluralizm - zapewnia Kurski.

Dodaje, że telewizja w końcu jest publiczna. - A nie jak za Bronisława Komorowskiego, kiedy to głowa państwa ma kłopoty, a wszystkie telewizje komercyjne wraz z publiczną wbijają kamery w ziemię i opinia publiczna nie ma do tego dostępu. Jeden, jedyny redaktor Rachoń musi robić relację z tego wydarzenia smartfonem. Dał wyraz obronie elementarnych standardów rzetelności i uczciwości. Dlatego dziś jest szefem redakcji publicystyki w TVP Info - tłumaczy Kurski.

Rada apelowała do prezesa w czasie ostatniego spotkania, by "Wiadomości" poddać zewnętrznemu monitoringowi. Ale Kurski uciął temat. Zaproponował, by zrobić to samo badanie dotyczące flagowego serwisu Jedynki, ale za poprzedniej władzy. - Chyba się wypłoszyli - mówi. 

"Komunikat" TVP

Informacji i publicystyki na antenie "Jedynki" ma być więcej. Po kilku latach na główną antenę wróci "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego, który przez ostatnie pięć lat prowadził talk-show "Bliżej" w TVP Info. Swój program będzie miał też Jacek Łęski, były dziennikarz i PR-owiec.

W kwietniu do TVP1 powróci również program śniadaniowy. Nie wiadomo, czy będzie się nazywał "Kawa czy herbata", ale pewne jest, że będzie nadawany ze studia w centrum, z widokiem na Warszawę, i zadebiutują w nim nowe twarze.

Na zakończenie tego programu TVP1 codziennie będzie emitować rozmowę polityczną. Kolejny taki wywiad pojawi się po "Wiadomościach", ale w odróżnieniu od obecnej rozmowy potrwa krócej i nie będzie przenoszony na antenę TVP Info.

- To będą dwie "kotwice" - poranna i wieczorna, kiedy TVP mówi coś ważnego. Chcemy skończyć z sytuacją, że ten komunikat będzie rozproszony na kilka różnych programów - tłumaczy Jacek Kurski. - Zależy nam na paśmie, do którego wszyscy musieliby się odnieść z powodu zasięgu komunikatu. Teraz wszyscy cytują poranne programy Piaseckiego, Rymanowskiego czy Olejnik, a nie TVP czy Polskie Radio - dodaje. W tym celu TVP ma połączyć siły z Polskim Radiem.

Misja, nie oglądalność

Kurski nie obawia się spadku oglądalności TVP, o którym mniej lub bardziej otwarcie mówią nadawcy komercyjni.

To byłoby potwierdzenie, że telewizjom komercyjnym udało się wyhodować i sformatować widza w kierunku anty-misji, że ten pojedynek jest rozstrzygnięty. Jestem przekonany, że odwołanie się do tego, co w ludziach jest najlepsze, szlachetne, wspólnotowe, wielkie i piękne może się przełożyć na wzrost oglądalności. Nawet jeśli chwilowo mielibyśmy zanotować po wprowadzeniu nowych formatów spadek, to w żadnym wypadku nie może to przekreślić kierunku, jaki obraliśmy - na misyjność. Kiedyś trzeba było zrobić ten zwrot.

Jego zdaniem przez ostatnie lata uznano, że TVP może być gorszą wersją telewizji komercyjnych. - Ja się na to nie godzę. Nasza miarą nie może być oglądalność.