Przyjaciel zwyczajowo nosi w klapie maleńkie serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W studio, które jak wiesz, wypełnione jest gośćmi, prowadzącymi i publicznością, młody człowiek, chyba kierownik produkcji, zwrócił przyjacielowi uwagę: "Jest problem z tym serduszkiem. To na antenie nie przejdzie" - opisuje incydent w TVP2 na swoim profilu na Facebooku Jurek Owsiak. Szef WOŚP dodaje, że jego przyjaciel nie zdjął serduszka, a "kierownik produkcji" musiał się pogodzić z faktem, że symbol Orkiestry będzie na wizji.

Owsiak zauważył, że w ciągu 25 lat  funkcjonowania w telewizji publicznej takiej cenzury nie widział. Nie wierzy jednak, że to szef redakcji wydał takie polecenie. Zapewne zadziałała tu autocenzura wynikającego z dzisiejszego klimatu Telewizji Narodowej - napisał. Przypomniał też, że telewizyjna Jedynka nie pokazała rekordu 24 Finału WOŚP, a Dwójka wspomniała o tym tylko raz.

 Dlatego też Jurek Owsiak ma jedną prośbę do swojego przyjaciela. Chciałby, aby telewizja - jakkolwiek by się nazywała - była telewizją publiczną, związaną ze sprawami publicznymi, bez wprowadzania cenzury, która, jak sam dobrze wiesz Maćku, została natychmiast wyłapana przez Polaków, co później odbija się na Waszej wiarygodności.