- Po programie, na korytarzu nie daje mu wyjść nadpobudliwy "rycerz” własnych chorych wizji, nie mających nic wspólnego z dziennikarstwem, za to wiele z elementarnymi brakami kultury, i nachalnie, plotkarsko i agresywnie nagabuje o sprawy prywatne – ocenił zachowanie kolegi po fachu Marcin Celiński, publicysta "Liberte!" prowadzący w TVP Info "Cztery strony".

To właśnie jego gościem był w piątek lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski. Już po zakończeniu nagrania, reporter "Wiadomości" Klaudiusz Pobudzin starał się uzyskać wypowiedzi od Kijowskiego.

Kiedy udało się przejść do garderoby, gdzie gość miał swoje rzeczy, "dzielny” p. Pobudzin ustawił się pod drzwiami wyjściowymi z TVP Info. Na moje próby wytłumaczenia, że nie powinien nękać kogoś, kto wyraźnie mu powiedział, że nie chce z nim rozmawiać nie reagował. Równolegle prosiłem wydawcę programu (pracownika TVP) o interwencję u jego przełożonych. Nie wiem, czy moje próby perswazji, czy interwencja z ”góry” spowodowała, że p. Pobudzin poszedł sobie w końcu na dalsze ”łowy” –  opisywał Marcin Celiński. I podkreślał, że za całą sytuację przeprosił potem lidera KOD.

Tymczasem zachowania Pobudzina bronili m.in.: wicedyrektor publicystyki w TVP Info Samuel Pereira ("Nie ma nic złego w zadawaniu politykom trudnych pytań w budynku swojej telewizji") i dziennikarz tego kanału Michał Rachoń ("Klaudiusz Pobudzin ma sztywniutki kręgosłup i Los Cojones, jakich brakuje większości dziennikarskiego salonu").