Na tzw. dużą ustawę medialną składają się projekty ustaw o mediach narodowych; o składce audiowizualnej oraz przepisy wprowadzające ustawę o mediach narodowych i ustawę o składce audiowizualnej. Od czerwca prace nad nimi rozpocznie specjalna komisja sejmowa.

Propozycja posłów PiS przewiduje m.in. zastąpienie obecnego abonamentu radiowo-telewizyjnego nową składką audiowizualną pobieraną wraz z rachunkiem za prąd. Środki z tej składki, szacowane na ok. 2,1 mld zł rocznie, miałyby wpływać do nowo powołanego Funduszu Mediów Narodowych. Składka ma wynosić 15 zł miesięcznie, choć posłowie PiS informowali, że rozważają jej obniżenie do ok. 11-12 zł miesięcznie.

Zdaniem uczestników konferencji, choć projekt rozwiązuje problem stabilności finansowej mediów publicznych, co - jak mówiono na sali - "nie udało się poprzednim władzom", to niesie ze sobą wiele nowych zagrożeń.

Projekt PiS zakłada, że środki ze składki audiowizualnej trafią do nowo powołanego Funduszu Mediów Narodowych, którym zawiadywać będzie również nowa Rada Mediów Narodowych.

Jak zwracał uwagę Tadeusz Kowalski z Instytutu Dziennikarstwa UW, autorzy projektu "są wstrzemięźliwi", jeśli chodzi o opis zasad funkcjonowania Funduszu Mediów Narodowych.

Wszystko będzie zależeć od Rady Mediów Narodowych - ocenił. Jednak - jak mówił inny uczestnik konferencji Jacek Sobczak z Uniwersytetu SWPS - problem polega również na tym, że także sama Rada Mediów Narodowych nie została wystarczająco dobrze opisana w projektowanej ustawie.

Ona powinna być wyraźnie zdefiniowana. (...) Ja widzę tylko dziury w tym serze - oceniał Sobczak.

Mówcy zwracali też uwagę, że według projektu największy wpływ na działanie Rady Mediów Narodowych będzie miał jej przewodniczący, który w trakcie sześcioletniej kadencji jest praktycznie nieodwoływalny.

Gigantyczne środki publiczne przyznano jednej osobie. (...) To autorytarny system nadzoru nad mediami - zarzucał Stanisław Piątek z Wydziału Zarządzania UW.

Jak wskazywał Piątek, sposób sformułowania przepisów w projekcie rodzi też wątpliwość, czy nowe instytucje mediów narodowych będą podlegały pod Prawo zamówień publicznych i czy będą musiały urządzać przetargi.

Zastrzeżenia wzbudzało także to, że nie oszacowano kosztów funkcjonowania mediów narodowych, a także wybrany przez autorów sposób poboru składki audiowizualnej - wraz z rachunkiem za prąd. Alternatywą dla tego sposobu byłoby pobieranie składki przez urzędy skarbowe na podstawie baz płatników PIT, KRUS i rejestru CEDG (rekomendowane np. przez KRRiT) lub finansowanie mediów bezpośrednio z budżetu państwa (co zakładał np. projekt proponowany przez Platformę Obywatelską).

W ocenie Tadeusza Kowalskiego powiązanie składki z rachunkiem za prąd "generuje wysokie koszty transakcyjne", bo ok. 100 mln zł rocznie, w tym 63 mln zł dla inkasentów, ponad 30 mln zł na działalność Funduszu i Rady Mediów Narodowych oraz niewyliczone koszty dla gmin i urzędów skarbowych.

To bardzo drogi system - mówił Kowalski, który wskazywał także, iż są mu niechętne same koncerny energetyczne.

Kowalski podkreślał także, iż finansowanie z Funduszu Mediów Narodowych nie tylko telewizji i radia, ale także Polskiej Agencji Prasowej - oznacza zmianę podmiotu i beneficjenta, a tym samym nową pomoc publiczną. To - jego zdaniem - powoduje konieczność notyfikacji projektu zmian w Komisji Europejskiej.

Na konieczność notyfikacji projektów oraz potencjalnie wysokie koszty dla budżetu państwa związane z niedopełnieniem tego obowiązku wskazywało także wielu innych ekspertów.