Małgorzata Spór i Anna Zaleśna, serwisantki radiowej Trójki zostały w zeszłym tygodniu przeniesione do działu dokumentacji Informacyjnej Agencji Radiowej. Powodów decyzji nie usłyszały. Wedle nieoficjalnych informacji, szefostwo miało zastrzeżenia odnośnie doboru informacji w przygotowywanych przez nie serwisach. Od maja tego roku wszyscy serwisanci anten podlegają pod IAR.

W czwartek od rana na Facebooku i Twitterze ruszyła akcja w obronie dziennikarek. Ich współpracownicy z Trójki publikują zdjęcia z zasłoniętymi ustami i dopiskiem #kogonieslychac.

Zarząd Polskiego Radia nie komentuje swoich personalnych posunięć, ale wydał oświadczenie. Jego zdaniem akcja dyskredytuje spółkę i tworzy fałszywy obraz radia w świadomości społecznej.

Żaden pracownik, czy współpracownik radia nie ma prawa wykorzystywać dorobku tej instytucji do realizowania własnych celów politycznych, społecznych czy środowiskowych. Wynika to nie tylko z obowiązującego prawa, ale przede wszystkim z kanonów etyki dziennikarskiej - czytamy w oświadczeniu zarządu.

Z naszych informacji wynika, że akcja będzie miała swój ciąg dalszy.

- Oświadczenie zarządu pokazuje jak wielka jest jego hipokryzja. Zarząd powołuje się na wzniosłe pryncypia, które sam łamie pozbawiając możliwości pracy uczciwych dziennikarzy - komentuje jeden z pracowników radia.

Jego zdaniem miarka się przebrała, bo ani ani Zaleśna-Sewera ani Spór nie były osobami z pierwszych stron gazet.

Kibicuję koleżankom i kolegom z "Trójki", ale sądzę, że sprawa jest szersza i dotyczy wszystkich anten. zwłaszcza "Jedynki" i IAR, gdzie autocenzura oraz wytyczne, co do newsów wskazanych i zakazanych są na porządku dziennym - mówi nasz rozmówca.

Dodaje, że Program III Polskiego Radia do tej pory wychodził z tego obronną ręką. - Teraz widać, że i na nich przyszedł czas. Może mieć to związek ze zbliżającymi się wyborami na prezesa Polskiego Radia. Aktualna prezes może chcieć przypodobać się swojemu środowisku robiąc porządki w znienawidzonej przez niektórych „Trojce” - komentuje.

W akcję zaangażowali się nie tylko byli i obecni pracownicy Polskiego Radia ale też jej słuchacze. Czego wyraz można było usłyszeć w czwartkowym wydaniu audycji „Za a nawet przeciw”. - Nie dajcie się skundlić - zaapelował jeden ze słuchaczy, któremu udało się dodzwonić do programu. Inny po wejściu na antenę chciał milczeć w geście solidarności z protestującymi dziennikarzami.