Posłanka, która od kilku miesięcy pilotuje prace nad przepisami antykoncentracyjnymi zastrzega, że nie ma w nich mowy o repolonizacji ani o narodowości kapitału, ale o ochronie pluralizmu w mediach. - Takie zapisy zostałyby zastrzeżone w Brukseli. Idziemy tropem innych europejskich krajów, Francji, Niemiec czy Włoch, które po prostu mają niższe progi koncentracji - tłumaczy nam Barbara Bubula. Nie precyzuje, rozwiązania którego kraju będą brane za wzór.  - Chcemy wybrać najlepsze - dodaje.

Według obowiązujących w Polsce przepisów, za podmiot dominujący uznaje się posiadacza ponad 40 proc. udziałów w rynku właściwym. - Rozmawiamy o obniżeni udziału procentowego do 25-33 proc. Ale, co najważniejsze, do ustawy wpisane zostanie również ograniczenie łączenia krzyżowego w mediach - dodaje Bubula.

A to oznacza, że na przykład koncesji telewizyjnej czy radiowej nie dostanie duży gracz na rynku prasy czy internetu. Dla przykładu we Francji podmiot zagraniczny nie może mieć więcej niż 20 proc. udziałów w spółce posiadającej koncesję radiową lub telewizyjną na program w języku francuskim. - Zakaz będzie obejmował także sieci dystrybucji - zaznacza Bubula.

To ciekawe, bo działania PiS-u zbiegają się z przygotowaniami do sprzedaży, jakie trwają w Ruchu. Jeden z trzech największych w Polsce dystrybutorów prasy właśnie szuka inwestora. Wśród potencjalnych kupców pojawili się zagraniczni wydawcy.

- Powstały założenia do ustawy, które mogą być w ciągu kilku tygodni przekształcone w gotowy projekt albo poprawki zostaną wpisane do istniejących przepisów. Decyzja na ten temat jeszcze nie zapadła. Podejmie ją cały klub - mówi nam Bubula.

Zielone światło do zmian na rynku mediów już się pali. W listopadzie sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu planuje posiedzenie na temat udziału kapitału zagranicznego w mediach. - W tych okolicach zapadną decyzje co do konkretów - słyszymy od naszego rozmówcy. - Decyzja o odwojowaniu prasy już zapadła -mówił nam jeden z posłów PiS-u.

Bubula uspokaja, że ustawa nie będzie sięgać wstecz, ale regulować i kontrolować transakcje na rynku medialnym w przyszłości. Nie chce komentować doniesień "Gazety Wyborczej" na temat planów rządu wykupienia Polska Presse, czyli właściciela większości dzienników regionalnych w Polsce przez bank PKO BP.

Ale przyznaje, że przykład Polska Press, powinien być przedmiotem odrębnego postępowania UOKiK. - Trzeba się przyjrzeć, czy nie ma możliwości zastosowania przepisów prostujących niefortunną decyzję UOKiK sprzed kilku lat, która zamiast spojrzeć na rynek w całości, kontrolowała tylko koncentrację w obrębie miast i regionów - mówi Bubula. Dodaje, że sytuacja w wielu regionach zmieniła się na niekorzyść pod względem pluralizmu oferty, choćby z uwagi na fakt zamknięcia lokalnych dodatków "Gazety Wyborczej".