Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" po raz kolejny wróciła do sprawy wyboru w październiku 2016 r. Jacka Kurskiego na szefa TVP. Jak podała gazeta, termin składania dokumentów w konkursie na szefa TVP, który został zorganizowany przez Radę Mediów Narodowych, upływał 15 września 2016 r. o godz. 16. "Kilkanaście minut później pracownica Wydziału Podawczego Sejmu podbiła i podstemplowała niewielką kopertę, którą wręczył jej asystent Jacka Kurskiego, przebywający tam ze swoim szefem. Chwilę później złożyła stempel na drugiej, większej kopercie. Co istotne – obie były jeszcze puste" - napisała "Rz", powołując się na relacje "nowych świadków zdarzeń z 15 września 2016 r.".

Urzędniczka mogła więc - jak stwierdzono w artykule - dokonać poświadczenia nieprawdy i złamać regulamin konkursu, mówiący, że "pisemne zgłoszenie do konkursu należy złożyć w zaklejonej kopercie", a "odrzuceniu podlegają oferty (...) złożone po wyznaczonym terminie".

Do doniesień medialnych odniosła się TVP w komunikacie. "W związku z informacjami prasowymi, które ukazały się 23 kwietnia br., Telewizja Polska informuje, że wybór Prezesa Zarządu Spółki odbył się zgodnie z procedurami i jest prawomocny. Ich prawidłowość została potwierdzona przez Radę Mediów Narodowych i Kancelarię Sejmu, a co do wątpliwości zgłaszanych przez kandydatów, którzy nie mogą pogodzić się z porażką, wypowiedziała się już prokuratura" - napisano w komunikacie Centrum Informacji TVP.

Jak dodano, "tzw. nowe medialne ustalenia wpisują się w trend podważania prawomocnego wyboru i kwestionowania decyzji Rady Mediów Narodowych". "Dodatkowo przedstawione w artykule informacje nie są zgodne z faktycznym przebiegiem zdarzeń i odbiegają od rzeczywistości" - zaznaczyło Centrum Informacji TVP.

Sam Jacek Kurski zapowiedział pozwanie "Rzeczpospolitej":

W konkursie na prezesa TVP złożono 23 oferty, z czego do drugiego etapu, po spełnieniu warunków formalnych, przeszło 18 kandydatów. Członkowie Rady Mediów Narodowych oceniali wtedy m.in. kompetencje kandydatów w obszarze telewizyjnym, ich doświadczenie. Do trzeciego etapu, polegającego na rozmowach z kandydatami, zakwalifikowały się cztery osoby: poza Kurskim - Agnieszka Romaszewska-Guzy, Krzysztof Skowroński oraz Bogdan Czajkowski.

W połowie marca br. "Rzeczpospolita" informowała, że Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia na niejawnym posiedzeniu uchylił postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie o odmowie wszczęcia dochodzenia lub śledztwa w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przy wyborze Kurskiego na prezesa TVP. Doniesienie w tej sprawie złożył Bogdan Czajkowski.

Były rywal donosi do prokuratury na Jacka Kurskiego

Były kandydat na prezes TVP, Bogdan Czajkowski uważa, że Jacek Kurski został wybrany na tę funkcję z pogwałceniem przepisów prawa. W tej sprawie doniósł do prokuratury.

Dlaczego Czajkowski powiadomił śledczych? – (Według niego-red.) mogło dojść do przestępstwa poświadczenia nieprawdy, co ma związek z nieterminowością złożenia przez Kurskiego dokumentów w konkursie na szefa TVP – informowała "Rzeczpospolita".

Były rywal Kurskiego podejrzewa, że ten dostarczył swoje dokumenty po wskazanym w regulaminie czasie, chodzi o kilkunastominutowe spóźnienie.

Jednak Rada Mediów Narodowych nie miała takich wątpliwości. – Dostaliśmy informację z biura podawczego, że wszystko odbyło się zgodnie z terminem – mówił gazecie Krzysztof Czabański, szef rady.

Czajkowski odpowiadał z kolei, że sprawę wyjaśniłoby udostępnienie nagrań z monitoringu, ukazujące składanie przez Kurskiego dokumentów. Z takim wnioskiem wystąpił już poseł PO, Krzysztof Brejza. Kancelaria Sejmu odmówiła udostępnienia nagrań z biura podawczego portalowi oko.press.pl. Dziennikarze zaskarżyli tę decyzję do sądu.

Joanna Lichocka, członkini rady i posłanka PiS, uważa, że konkurs na prezesa TVP był jednym z "najbardziej przezroczystych w ostatnich latach".