Wniosek prokuratora z Ursynowa, który wystąpił do sądu o uchylenie wobec Wojciecha Bojanowskiego reportera TVN, obowiązku zachowania tajemnicy dziennikarskiej, był przedwczesny – uznała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przejęła sprawę. To działanie niespotykane – dotąd praktycznie się nie zdarzyło, by prokuratura brała w obronę media – komentują krok śledczych eksperci "Rzeczpospolitej".

Dziennik informował wcześniej, że policyjni związkowcy z Wrocławia ścigają Bojanowskiego za "rozpowszechnianie materiałów ze śledztwa" dotyczących śmierci 23-latka Igora Stachowiaka, a sąd w Warszawie – na wniosek prokuratora – zdjął z reportera klauzulę tajemnicy dziennikarskiej.

To cios dla dziennikarza – ma on przecież obowiązek chronić informatorów, którzy mu zaufali i mówią o nadużyciach. Nasza publikacja wywołała lawinę komentarzy internautów i refleksję śledczych - pisze gazeta.

Według "Rz" do sądu zostały przesłane akta sprawy wraz z zażaleniem dziennikarza na postanowienie sądu oraz stanowiskiem prokuratora z Prokuratury Okręgowej, w którym wnosi on o uwzględnienie tego zażalenia i zmianę decyzji sądu uchylenia tajemnicy dziennikarskiej. Jak mówi "Rz" prok. Arkadiusz Jaraszek z Prokuratury Krajowej, "zażalenie red. Bojanowskiego jest zasadne", a wniosek "rejonówki" o zwolnienie reportera z z tajemnicy - przedwczesny.

Sprawa śmierci Igora Stachowiaka

Igor Stachowiak został w maju 2016 r. zatrzymany na wrocławskim rynku. Według funkcjonariuszy był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

Według pierwszej opinii lekarza przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Sprawa wróciła w tym roku po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie pokazano m.in. zapis z kamery paralizatora. Później "Fakty" TVN podały, że policja miała dostęp do nagrań w sprawie śmierci Stachowiaka, choć deklarowała coś innego.

W związku z wydarzeniami sprzed roku szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendanta miejskiego we Wrocławiu. Wszyscy funkcjonariusze: zatrzymujący Stachowiaka i używający wobec niego paralizatora, są już poza policją.

12 września Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła zarzuty przekroczenia uprawnień oraz znęcania się fizycznego i psychicznego nad zatrzymanym Igorem Stachowiakiem czterem ówczesnym funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.