Sprawę opisuje "Rzeczpospolita". 15 września 2016 r. o godz. 16, jak pisze gazeta, minął termin składania dokumentów w konkursie. Regulamin przewidywał, że trzeba je dostarczyć do Wydziału Podawczego Sejmu. Z relacji dwóch świadków wynika, że Kurski pojawił się na wydziale, ale tuż przed 16, przez 20 minut kserował dokumenty, a jego asystent donosił mu brakujące papiery.

Z regulaminu wynika, że "pisemne zgłoszenie do konkursu należy złożyć w zaklejonej kopercie", a "odrzuceniu podlegają oferty (...) złożone po wyznaczonym terminie", czyli po godz. 16.

Z zapisu monitoringu wynika, że prezes TVP przekazał dokumenty pracownicy wydziału o godz. 16:05:26. Prokuratura nie wszczęła śledztwa w tej sprawie, bo na kopercie znalazła się jedynie data, a nie godzina ich doręczenia. Sam Kurki informował, że złożył ofertę o godz. 15.56. Inni kandydaci na prezesa, którzy składali dokumenty tego dnia, mają godzinę zapisaną długopisem.

Konkurs nie zostanie jednak powtórzony. - Z informacji, które mamy z Wydziału Podawczego, wynika, że Kurski zaczął składać dokumenty przed godz. 16. Ten fakt ma decydujące znaczenie – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" szef rady i poseł PiS Krzysztof Czabański.