Pytany pod koniec stycznia przez dziennik.pl Edward Miszczak o to, czy ogląda nowy, historyczny, ale też mocno krytykowany serial "Korona królów" emitowany w TVP1 odpowiedział, że robi to regularnie, a jeśli nie zdąży, to czeka na powtórki. - Telewizja Publiczna powinna nadawać takie seriale, w których jest dużo wątków edukacyjnych. Dlaczego duża telenowela, która jest umieszczona w historii, ma być zła? – stwierdził.

Prezes TVP odnosząc się do tych pozytywnych słów ze strony konkurencji, nie do końca wierzył w szczerość słów Miszczaka. - Jaki ma interes w tym żeby się cieszyć z naszych sukcesów. Jeśli tak jest to bardzo się cieszę, że on się cieszy, dlatego, że brakowało na rynku tego żeby w sposób atrakcyjny, odwołujący się do masowej wyobraźni, przekazać rzecz misyjną, edukacyjną i kulturotwórczą, nadrabiającą zaległości 30 roczników. Państwo mieszczą się w tym przedziale wiekowym i od 30 lat wyście nie widzieli polskiego króla, polskiego zamku w telewizyjnym atrakcyjnym formacie codziennym, opowiadający o polskiej potędze – powiedział.

Dodał, że wszystkie premiery kosztują, ale są to dobrze i oszczędnie wydawane pieniądze. – Cały czas twardo negocjujemy, mamy platformę zakupową, nowe formaty należą do nas, nie ma rozrzutności, jest oszczędność, ale premiery kosztują – mówił. Potwierdził przy tym, że "Korona królów" dostała już kolejny zastrzyk gotówki. – To widać na ekranie. Jest większy odsetek zdjęć plenerowych, więcej statystów, to jest już w innym tempie i z innym rozmachem prowadzona produkcja – mówił.

"Bohatkiewicz to wykapany Fajbusiewicz"

W wiosennej ramówce po raz drugi zadebiutuje powracający po latach "Magazyn kryminalny 997". Program ten po jednym odcinku wyemitowanym jesienią zniknął z anteny. Stało się tak po tym, gdy prawicowy publicysta Witold Gadomski wypuścił w sieci wideokomentarz, w którym wytknął audycji PRL-owskie korzenie. "Kierownictwo TVP2 podjęło autonomiczną decyzję o zawieszeniu emisji programu na okres najbliższych dwóch tygodni, w celu dokonania koniecznych zmian w formacie programu"- pisała wówczas TVP w komunikacie. Teraz zamiast Michała Fajbusiewicza, który od zawsze był kojarzony z programem, poprowadzi go Dariusz Bohatkiewicz, który jest dziennikarzem "Panoramy". Kurski pytany o zmianę prowadzącego stwierdził, że różnica między obydwoma jest niewielka, a właściwie nie ma żadnej. – Niech pani popatrzy na te twarze. Przecież Bohatkiewicz to jest wykapany, taka sama twarz jak Fajbusiewicza – powiedział.

"Mam ambicje odbudowy kabaretów"

Poproszony o podsumowanie dwóch lat swojej prezesury, powiedział, że „spełnił obietnicę przywrócenia Telewizji Publicznej pozycji, prestiżu i odbudowy jej siły. – Telewizja zaczęła produkować własnymi siłami, zamawiać na rynku to, co jest ciekawego do zamówienia. Jest bardzo lojalna, skuteczna w przekazywaniu misji kulturowej, tożsamościowej. Rozrywka jest robiona na wysokim poziomie. Mam ambicje odbudowy kabaretów. Tu jeszcze jest słabiej. Rozmawiamy z kabaretami, są pewne widoki na nowe formaty. To wymaga czasu – mówił.

Czyżby była to zapowiedź programu satyrycznego, który byłby odpowiedzią na serial "Ucho Prezesa"? – Naszą odpowiedzią na "Ucho Prezesa" jest zaproszenie aktorów z tego serialu, chociażby Michała Czerneckiego, który gra mnie w "Uchu" i który mi się w tej roli niesamowicie podoba, do szeregu produkcji. Wszyscy aktorzy, którzy w nim grają są u nas mile widziani – mówił.

"Chcemy odmłodzić widownię"

Kurski dodał, że tegoroczna wiosenna ramówka jest najbogatsza z tych, które zostały ułożone za jego kadencji. - Kontynuuje wszystko to, co jest dobre, ale dokłada w każdym segmencie gatunków telewizyjnych coś nowego. Do seriali w TVP 2 takich jak „M jak miłość”, „Barwy szczęścia”, „Na sygnale”, „Na dobre i na złe”, czy „O mnie się nie martw” dorzuca serial „Za marzenia”. Po to żeby z tego serialowego pasma wycisnąć ile się da i nie oddawać tak łatwo tej 6 mln widowni, ale zaproponować coś dla kobiet, dla młodzieży – tłumaczył.

Zwrócił uwagę, że to właśnie młody widz jest tym, o którego walczy TVP. – Chcemy odmłodzić widownię, choć szanujemy tę, którą mamy – stwierdził. Dodał, że podobnie rzecz się ma z TVP1, w której oprócz "Ojca Mateusza" i "Komisarza Alexa" dołączy emitowany zamiast "Blondynki" serial "Dziewczyny wojenne" a do pasma, w którym emitowany jest "Klan" i od stycznia "Korona królów" - serial "Leśniczówka", który będzie można oglądać w piątki oraz emitowany we wtorki kolejny sezon „Pensjonatu nad rozlewiskiem”. – Ten pierwszy ma wypełnić dziurę, która była w tym piątkowym paśmie o 18 i 18.30 gdzie wyraźnie było widać, że widz odpływa, te drugi przejąć widownię, która obejrzy już "M jak miłość”"na Dwójce. Najlepiej byłoby przerzucić "Magazyn Expressu Reporterów" na Jedynkę, ale wielu widzów jest jednak przyzwyczajonych do tego, że ma ten program na Dwójce – powiedział.

Nowa ramówka likwiduje telewizyjny śmietnik

Zaznaczył, że przeniesienie teleturnieju "Jeden z dziesięciu" z TVP2 do TVP1 było nieco innym manewrem.

To było oczywiste, czułem, że mam rację, że to typowy teleturniej jedynkowy. Misyjny, konserwatywny, spokojny, grzeczny. Ten zabieg by widz przełączył się po „M jak miłość” na "Rozlewisko" będzie wielki wyzwaniem. Porządkujemy te pasma i na tym polega siła tej ramówki. Łapiemy tę istotę nerwu, rozumiemy jedno, że jeżeli jest 300 telewizji, to nie może być ciapanego, pstrokatego, niepowtarzalnego schematu. Ludzie muszą wiedzieć, że od 8 do 11 mają "Pytanie na śniadanie", o 16 teleturniej, czyli "Familiadę", zaraz potem "Koło fortuny”"a następnie przerzucamy go na nasz sześciolufowy pancernik w TVP1 gdzie, co pół godziny odpalana jest petarda – "Teleexpress", "Jaka to melodia?", "Klan", "Korona królów" – wyjaśniał.

Dodał również, że takie połączenia rozwiązują wielki kłopot czegoś, co on sam nazywa "śmietnikiem". – Oprawa, reklama, oprawa, bieg PZU w Bolesławcu, Rajdy Dakar, w te pół godziny urywała nam się półmilionowa widownia. Będzie mniej reklam i dojdzie 12-minutowy śledczo-interwencyjny program, którego brakowało, a który telewizje komercyjne miały. Wydaje się, że to będzie potrzebne – stwierdził.