Najkosztowniejsza była kampania w telewizji, za którą MEN zapłacił TVP w sumie 469 tys. zł, z czego 246 tys. zł przekazał w ramach dotacji na produkcję i emisję 16 spotów dotyczących szkolnictwa branżowego do emisji na antenie 16 oddziałów regionalnych TVP, a 223 tys. zł za emisję spotów na kanałach głównych i tematycznych TVP oraz jej platformach elektronicznych.

Za reklamy na antenach Polskiego Radia resort zapłacił 61 tys. zł. Ogłoszenia prasowe z listem ministra edukacji o planowanych zmianach zamieściły: „Gazeta Polska Codziennie”, „Nasz Dziennik”, „Do Rzeczy”, „Wprost” oraz „W Sieci”. Łączny koszt tych publikacji wyniósł 83 tys. zł. Przeprowadzenie kampanii informacyjnej w elektronicznych mediach społecznościowych MEN zlecił firmom Level i Tak Bardzo Group, płacąc odpowiednio 46,7 tys. zł i 36,9 tys. zł.

Na potrzeby tych działań informacyjnych dwie firmy wyprodukowały dla resortu oświaty po dwa materiały informacyjne. Studio Gołąb Arkadiusz Gołębiewski otrzymało za to 147,2 tys. zł, a Robert Stern Consulting – 147,9 tys. zł. W obu przypadkach przekazano MEN pełne prawa autorskie do powstałych materiałów, które są dostępne na kanałach resortu (www.men.gov.pl, reformaedukacji.men.gov.pl, YouTube).

Oprócz kampanii w mediach ministerstwo każdej z 27 520 szkół w Polsce przekazało też broszurę informującą o reformie oświaty oraz po dwa plakaty. W tej sprawie resort zawarł umowę z Zakładem Poligraficznych Sindruk w Opolu – jej koszt wyniósł 121 636,60 zł (netto).

W odpowiedzi na interpelację poseł Izabeli Leszczyny w sprawie usług PR w latach 2016 i 2017 sekretarz stanu w MEN Marzena Machałek podkreśliła, że „chcąc znacznie obniżyć koszty związane z konfekcjonowaniem tak dużej liczby materiałów, w prace organizacyjne zostali zaangażowani pracownicy MEN w ramach obowiązków służbowych”. Była to grupa kilkunastoosobowa, pracująca nad pakietami dla szkół przez kilka dni.

Ponadto na drobniejsze publikacje, m.in. ulotki informacyjne, MEN wydał 15,8 tys. zł. We wspomnianej odpowiedzi na interpelację poselską resort zaznaczył, że „zgodnie z przyjętą przez kierownictwo MEN polityką informacyjną wydatki związane z promocją i szeroko rozumianymi działaniami PR-owskimi uległy znacznemu ograniczeniu w porównaniu z latami 2008-2015, kiedy rządy sprawowała koalicja PO-PSL” i w związku z tym większość czynności w tym zakresie „wykonywali pracownicy zatrudnieni w ramach umów o pracę w samym ministerstwie, w jednostkach podległych, jak i w kuratoriach oświaty”.