Bartosz Wieliński, dziennikarz "Gazety Wyborczej" opublikował na swoim Twitterze wpis, z którego wynika, że poseł Dominik Tarczyński jest cytowany przez "Voice of Europe" -  promujący w mediach społecznościowych prokremlowską narrację i dosyć często wieszczy upadek Europy. Rosyjska propaganda odkryła potencjał Pana Posła Tarczyńskiego" – napisał.

Na reakcję posła PiS nie trzeba było długo czekać. Ochotnik, przodownik i złoty chłopiec zjednoczonej medialnej armii antypolskiej stara się mnie obrazić. Fejmu szukasz na moim nazwisku? Sprzedaż wam pada. Wiem. Mówiłem już kilku twoim kolegom, aby mnie nie zaczepiali - napisał w odpowiedzi Tarczyński.

Dostajesz pensję z moich podatków, więc będę pisał do ciebie i o tobie, kiedy uznam to za stosowne. A teraz odpowiedź mi na pytanie: jesteś dumny z tego, że wykorzystuje cię rosyjska propaganda?" – odpowiedział na te słowa Wieliński.

To jeszcze bardziej rozjuszyło Tarczyńskiego. Nie jestem posłem zawodowym. Nawet tego nie wiesz szechterowy sługusie. Taki z ciebie dziennikarzyna. A na jakiej służbie ty jesteś wszyscy wiedzą. Ja nie muszę pytać - taka miedzy nami różnica. Dno – grzmiał. Jak pisze gazeta.pl zapomniał jednak dodać, że posłem zawodowym nie jest dopiero od tego roku. W latach 2015-2017 jak najbardziej pobierał uposażenie poselskie.

Wieliński w kolejnym wpisie stwierdził, że Tarczyński "kompromituje Sejm RP". Ostatni wpis Tarczyńskiego był jeszcze bardziej agresywny.

Odejdź ze służby szechtera, przeproś, zadośćuczyniając Polsce i nie pouczaj wnuka Wyklętego. Wtedy podam ci dłoń. Ale dopóki na żołdzie szechtera jesteś i bronisz zdrady nie zaczepiaj mnie. Dobrze ci radzę... - zakończył dyskusję (pisownia oryginalna).