Dziennikarze i blogerzy podróżniczy zaapelowali do Wojciecha Cejrowskiego, by zmienił ton relacji z miejsc, do których dociera.

"Utrwalanie stereotypów, europocentryzm i ksenofobia prowadzą do niewiedzy. Do strachu, lekceważenia i nienawiści. Nie chcemy się na to godzić" – piszą.

Apel do Wojciecha Cejrowskiego został opublikowany na facebookowym fanpage’u akcji "Z szacunkiem przez świat".

"Poprosiliśmy o zmianę narracji jego opowieści oraz o ustosunkowanie się do naszej prośby. Nie odpisał" - zaznaczyli sygnatariusze listu.

Dlatego też zdecydowali się na opublikowanie tego listu otwarcie i proszą o jego udostępnianie. Początkowo było ich ponad 170, a w czwartek dopisało się ok. 40 osób. Są to przede wszystkim blogerzy i dziennikarze magazynów podróżniczych (m.in. "Kontynentów", "National Geographic"), reportażyści i pisarze (m.in. Jacek Hugo-Bader, Elżbieta Dzikowska, Andrzej Stasiuk), a także podróżnicy, jak Aleksander Doba.

"Chodzi nam o szacunek. Kiedy wybieramy się w podróż, żeby poznawać inne miejsca, ludzi i kultury – ot, po prostu jako podróżnicy – zabieramy ze sobą nie tylko ciekawość, ale też empatię i właśnie szacunek. Nie czujemy się lepszymi, bo jesteśmy z Europy. Nie mówimy, że nie kolegujemy się z innowiercami, bo to niebezpieczne. Nie wspieramy podziałów i dyktatur. Szczerze i z serca – chcemy zrozumieć drugiego człowieka. Otwieramy się na świat i ludzi. Pan mówi: +mnie nie obchodzi, co oni czują+" – piszą.

Dodają, że gdy wyjeżdżają w podróż zabierają ze sobą też odpowiedzialność. "…mamy wpływ na poglądy ludzi, którzy nas czytają i słuchają. To też od nas zależy, co będą nasi czytelnicy i słuchacze myśleć: o danym kraju, regionie, religii czy grupie ludzi. Nie możemy sobie pozwolić na przedstawianie uproszczonego wizerunku. Nie możemy zakłamywać rzeczywistości. Panu się to zdarza" – uważają.

W liście pojawia się stwierdzenie, że powstał on po to, aby "brak szacunku bojkotować". "Tak, jest Pan powodem naszej inicjatywy. Ale chcemy grać fair i dlatego zanim podejmiemy działania, piszemy do Pana, jako pierwszego.

Mamy prośbę, tak po koleżeńsku. Chcemy zaprosić Pana do refleksji nad tonem Pana wystąpień i wzięcia większej odpowiedzialności za to, jak Pan podróżuje i jak o swoich podróżach opowiada.

Wszyscy możemy na tym zyskać. Niech Pan zauważy – przecież ten szacunek, o którym piszemy, tylko poszerzyłby grono Pana publiczności o osoby, którym, jak nam, bardzo go w Pana wypowiedziach brakuje" – dodają.