"Musimy jak najszybciej opracować plan działań, by stawić czoło zmianom klimatycznym. Nie mogliśmy już dłużej czekać z podjęciem takiej decyzji, bo koszty zaniechania byłyby ogromne" - napisał w specjalnym oświadczeniu gubernator Arnold Schwarzenegger.

Kalifornia ma się czego obawiać, bo długość wybrzeża najludniejszego stanu USA wynosi ponad 1200 kilometrów. Przez cały XX wiek poziom wód w okolicach San Francisco podniósł się o prawie 18 centymetrów. Naukowcy ostrzegają, że jeśli nie powstrzymamy zmian klimatycznych, to do końca obecnego wieku poziom oceanów wzrośnie nawet o 60 centymetrów. Eksperci oszacowali, że postępujące ocieplenie klimatu może kosztować Kalifornię nawet 23 miliardów dolarów rocznie.

Dlatego wszystkie stanowe agendy, między innymi te odpowiadające za energetykę, dostawy wody oraz budownictwo, mają dwa lata na przygotowanie specjalnych raportów na temat klimatycznego zagrożenia. Potem władze Kalifornii mają opracować wspólny plan działania, by potop w jak najmniejszym stopniu dotknął mieszkańców stanu.

Podnoszenia się wód oceanów, podobnie jak Kalifornia, obawiają się też Malediwy. Rząd tego wyspiarskiego państwa już podjął decyzję o utworzeniu specjalnego funduszu, na który będzie trafiać spora część zysków z turystyki. Za te pieniądze ma być kupiona ziemia nowej ojczyzny, na która będą mogli się przenieść mieszkańcy Malediwów, gdy woda pochłonie ich wysepki.