Cały proces detoksykacji przypominałby trochę dializy. Krew trzeba najpierw wypompować z ciała i przetoczyć przez specjalną komorę, w której umieszczono magnetyczne receptory. Przyczepiałyby się one do jonów metali. Następnie tak "oznaczone" pierwiastki wyławiałyby z krwi magnesy. Oczyszczona krew zostałaby ponownie wtłoczona do organizmu pacjenta.

Dotychczas Koreańczycy przeprowadzili testy na próbkach krwi zanieczyszczonych ołowiem. W ich trakcie udało się usunąć 96 proc. zanieczyszczeń.

Zatrucie ołowiem jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Może powodować anemię, bezsenność oraz uszkadzać mózg i narządy wewnętrzne. Choroba zagraża zwłaszcza mieszkańcom wielkich miast, którzy są narażeni są na stały kontakt np. z powietrzem zanieczyszczonym spalinami.