Jak podaje Agencja Reutera, zdaniem badaczy testy DNA pozwoliłyby odpowiedzieć na wiele nurtujących pytań, dotyczących stanu zdrowia Galileusza oraz schorzeń, na które mógł cierpieć. Z danych historycznych wynika, że astronom cierpiał na dające się czasem we znaki kłopoty ze wzrokiem. - Były okresy, kiedy widział bardzo dobrze, ale czasem nie widział prawie nic – wyjaśnia dr Peter Watson, oftalmolog z kliniki Uniwersytetu w Cambridge.

Dowiedz się więcej o Galileuszu na stronach Galileo Project

Na podstawie badań rękopisów astronoma, jego listów oraz portretów Watson doszedł do wniosku, że Galileusz mógł cierpieć na krótkowzroczność, zapalenie błony naczyniowej oczu oraz postać jaskry. Na dwa lata przed swoją śmiercią, Galileusz zupełnie stracił wzrok. Zdaniem eksperta, problemy ze wzrokiem mogły być efektem ubocznych innych schorzeń, m.in. zaburzeń krążenia. Mógł je także pogłębiać stres.

– Jeśli wiedzielibyśmy dokładnie, co było nie tak z jego oczami moglibyśmy wykorzystać komputerowy model by stwierdzić, co Galileusz widział przez teleskop – wyjaśnia Paolo Galluzzi, dyrektor Muzeum Historii i Nauki we Florencji (właśnie we Florencji znajduje się grób uczonego).

Galluzzi podejrzewa, że to właśnie problemy ze wzrokiem mogły się przyczynić do kilku astronomicznych pomyłek florentczyka. Galileusz twierdził np., że Saturn nie jest idealnie okrągły, ale lekko spłaszczony i że okrążają go dwa księżyce. – Testy DNA pozwolą nam określić, w jakim stopni problemu okulistyczne mogły go oszukać – mówi Galluzzi w wywiadzie z Agencją Reutera. - Obecnie dysponujemy jedynie rysunkami tego, co wdział. Jeśli bylibyśmy w stanie zobaczyć [przy pomocą komputerowego modelu - przyp. red.] to, co widział on sam, byłoby to coś niesamowitego.

Galluzzi oczekuje teraz na decyzję władz kościelnych zezwalającą na ekshumację szczątków Galileusza.