Już od jakiegoś czasu naukowcy przypuszczali, że geny współdecydują o tym, jacy jesteśmy i jak postępujemy na co dzień. Teraz okazało się, że dziedziczone po rodzicach DNA może mieć wpływ na to, czy jesteśmy towarzyscy. Wskazują na to badania przeprowadzone przez prof. Nicholasa Christakisa z Harvard Medical School, specjalistę w dziedzinie socjologii medycznej, oraz Christophera Dowesa i James Fowlera z University of California w San Diego. Ich wyniki opublikowano na łamach pisma "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Badanie, które przeprowadzili uczeni, opierało się na prostym pomyśle. Wykorzystali oni dane dotyczące życia towarzyskiego 1100 par nastoletnich bliźniąt. Były to zarówno bliźnięta jednojajowe (w uproszczeniu - genetycznie identyczne) oraz dwujajowe, które pod względem genetycznym różnią się tak jak zwykłe rodzeństwo. Co istotne, w obu przypadkach bliźnięta wychowywały się razem.

Christakis i koledzy przyjrzeli się szczególnie kilku elementom życia badanych. Po pierwsze, porównali struktury sieci społecznych (czyli związków z innymi znajomymi osobami) tworzonych przez pary obu rodzajów bliźniąt. Ponadto poprosili o wypełnienie ankiet umożliwiających ocenę ich popularności w towarzystwie. Co się okazało? Niezależnie od tego, czy byli towarzyscy, czy nie, sieci znajomych tworzone przez bliźnięta jednojajowe były do siebie bardzo podobne. W przypadku bliźniaków dwujajowych podobieństwa te były znacznie mniejsze. A to wskazuje, że - choć to zaskakujące - DNA ma wpływ na to, jak wygląda nasza grupa przyjaciół!

Badania ujawniły także inny ciekawy związek. Otóż to od genów zależy, np. czy nasi przyjaciele znają się nawzajem (np. czy Emilia i Katarzyna, obie będące koleżankami Ewy, też się ze sobą przyjaźnią). "Odkryliśmy, że to, jak bardzo połączeni są twoi przyjaciele, zależy od twoich genów" - mówi prof. Christakis. "Niektórzy ludzie mają czterech kolegów, którzy się wzajemnie znają, a niektórzy - czterech, którzy nie mają o sobie pojęcia". "Nikt wcześniej nie wykazał związku między genami a sieciami społecznymi" - zauważa prof. James Fowler, politolog.

Autorzy pracy zwracają uwagę, że wyniki ich badań to nie tylko ciekawostka. Mogą się przydać ekspertom zajmującym się zdrowiem publicznym. Dysponując trafnymi modelami sieci powiązań społecznych, eksperci będą mogli lepiej symulować rozprzestrzenianie się epidemii i opracowywać na tej podstawie skuteczne metody kwarantanny. Tego rodzaju informacje przydadzą się także specjalistom zajmującym się profilaktyką otyłości lub palenia.