Ostatnia wersja na temat zagłady mamutów brzmi następująco. 12 tys. 900 lat temu w ziemię uderzyła kometa. Efektem były pożary, które spaliły cały kontynent amerykański. Jednocześnie stopił się lodowiec, osłabły ciepłe prądy oceaniczne i rozpoczął się okres zlodowacenia zwany młodszym dryasem. Świat zmienił się tak bardzo, że wyginęły nie tylko mamuty i mastodonty, ale również kultura myśliwych z Clovis.

Dowodami na poprawność tej teorii miały być nanodiamenty odnalezione w warstwach osadów sprzed 13 tys. lat, które pochodziłyby z komety, oraz pozostałości po wielkich pożarach. I tu właśnie pojawiły się problemy. Andrew Scott, współautor najnowszych analiz, twierdzi, że po przebadaniu kilku stanowisk archeologicznych z Ameryki Północnej nie znalazł w nim śladów jednego wielkiego pożaru. Wielkie ognie pustoszyły co prawda Amerykę, ale na przestrzeni 5 tys. lat.

Jednocześnie Wallace Broecker z Columbia University stwierdził, że nanodiamenty znajdują się również we współczesnych torfowiskach.

Richard Firestone, autor teorii komety, nie zgadza się z ustaleniami swoich kolegów. "Ich praca pokazuje jedynie, że pożary rozpoczęły się wraz z nadjeściem młodszego dryasu, i trwały przez jakiś czas. Dokładnie to samo napisałem w swoim artykule" - twierdzi.

Niestety, spór naukowców o interpretację archeologicznych znalezisk może jeszcze trochę potrwać. Tajemnica mamutów czeka więc wciąż na swojego odkrywcę.