Do uszkodzenia Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) doszło we wrześniu ubiegłego roku. Na skutek spięcia instalacji elektrycznej zepsuł się system chłodzenia elektromagnesów w jednym z sektorów gigantycznego tunelu, w którym zderzane miały być cząstki elementarne. Incydent wydarzył się zaledwie 9 dni po uroczystej inauguracji działalności LHC - najdroższego i największego instrumentu badawczego, jaki kiedykolwiek zbudowano na Ziemi. Jego konstrukcja kosztowała niemal 5,5 mld dolarów.

Pierwotnie sądzono, że usunięcie wycieku chłodziwa oraz naprawa instalacji elektrycznej potrwa dwa miesiące. Prace badawcze miały zostać z kolei wznowione w czerwcu, po zakończeniu planowej, zimowej przerwy w doświadczeniach. Niestety, jak właśnie poinformował zarząd Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN), która opiekuje się LHC, remont urządzenia potrwa co najmniej do jesieni. By usunąć wrześniową usterkę, trzeba było usunąć aż 53 potężne elektromagnesy (utrzymują wiązki cząstek elementarnych na prawidłowym torze wewnątrz tunelu urządzenia), by móc je oczyścić lub naprawić. Prz okazji remontu zainstalowano także dodatkowy system zabezpieczeń.

Na wrzesień zaplanowaniu wypuszczenie pierwszych wiązek cząstek do tunelu. Pierwsze eksperymenty, w których dojdzie do zderzeń cząstek, planuje się na październik