– Jesteśmy ci winni przeprosiny. Nie tylko za to, że źle cię zrozumieliśmy, ale również za to, że zachęcaliśmy innych, by źle cię rozumieli – w taki sposób w 2008 roku z Darwinem godził się Kościół anglikański. Na jego oficjalnej stronie oprócz powyższych słów pojawiła się cała sekcja poświęcona jednemu z najsłynniejszych angielskich uczonych. Czy to oznacza, że spory wokół Darwina zaczynają powoli cichnąć? Nic podobnego.

Czy zgadzasz się z postulatami teorii Darwina? Zobacz wyniki naszej sondy

Gigantyczny konflikt, jaki wzbudziła teoria ewolucji, związany jest z poglądami na kształt i historię Ziemi z początków XIX wieku. W czasach Darwina były one dosyć jednolite. Większość ludzi wierzyła, że świat i wszystko, co żyje, powstało od razu w ostatecznym kształcie. Tylko niektórzy – np. francuski przyrodnik Jean-Baptiste Lamarck – dostrzegali, że pewne gatunki mogły wymrzeć, a w obrębie innych istnieją osobniki o zupełnie różnych cechach.

Darwin poszedł znacznie dalej. Po pierwsze wprowadził pojęcie doboru naturalnego, czyli stwierdził, że największe szanse na przeżycie mają osobniki danego gatunku najlepiej dostosowane do warunków konkretnego środowiska. Po drugie zauważył, że żyjące obecnie na ziemi organizmy miały wspólnych przodków.

Teoria ta początkowo znana była wyłącznie garstce specjalistów, która przyjęła ją z entuzjazmem. Potem zainteresowała się nią prasa, i zaczęło się. Gazety, szczególnie francuskie, zalały słynne karykatury Darwina, czyli małpy z głową uczonego. Przyrodnika najczęściej wyśmiewano, choć miały też miejsce poważne debaty. Najsłynniejsza odbyła się w 1860 roku w Oksfordzie. W jej trakcie Darwina ostro krytykował biskup Oksfordu. – Wolałbym raczej pochodzić od małpy niż od człowieka o dowiedzionej inteligencji, ale wykorzystującego swój rozum do zniekształcania prawdy – odpowiedział mu Thomas Huxley, angielski botanik, jeden z największych zwolenników ewolucji.

Dlaczego teoria przyrodnika samouka wzbudza tak zaciekły sprzeciw? Ponieważ tak jak teorie Kopernika obraca wniwecz wyobrażenia człowieka o świecie i jego miejscu w nim. Z hipotezy Darwina wynika, że – po pierwsze – niemożliwe jest bezpośrednie odczytywanie fragmentów Biblii dotyczących powstania ziemi. Po drugie zaś, że człowiek nie jest bynajmniej królem stworzenia.

Do dziś wielu ludziom trudno to zaakceptować. W efekcie ciągle popularny jest kreacjonizm głoszący, że świat powstał w wyniku jednorazowego aktu kreacji. Teorię tę wykłada się nawet w niektórych szkołach w Stanach Zjednoczonych. Ostatnio zaś okazało się, że jej zwolennikami jest aż połowa Brytyjczyków. A tylko co czwarty zdecydowanie wierzy w koncepcję Darwina.

– To, co zrobili kreacjoniści, to opakowanie dogmatów swojej wiary w pseudonaukowy płaszcz – skomentował te doniesienia James Williams z Sussex University. – Tymczasem teoria Darwina to już nie tylko teoria. Są na nią niepodważalne dowody.