Opiekunowie schronisk po obu stronach Atlantyku przyznają zgodnie: w ostatnim czasie trafia do nich coraz więcej zwierząt. – Od miesiąca dzwonią do nas ludzie, mówiąc: już nie mogę, nie mam pieniędzy – mówi Constance Cluset, rzeczniczka Fundacji Brigitte Bardot. Do tej pory schroniska bały się fali porzuceń zwierząt w okresie wakacji, dziś psy i koty tracą domy przez okrągły rok.

Tracą domy również ich właściciele. We Francji, gdzie na 63 mln mieszkańców żyje aż 65 mln zwierząt domowych, tablice „dom na sprzedaż” można spotkać niemal na każdym kroku. Ostatnio do podparyskiego schroniska pewien mężczyzna przyprowadził 16 psów. Tłumaczył, że musiał sprzedać dom i nie wie, co ma zrobić ze zwierzakami.

W Stanach Zjednoczonych zwierzęta hoduje 63 procent rodzin. Amerykańska organizacja zwalczająca okrucieństwo wobec zwierząt ASCPA szacuje, że w obliczu obecnego załamania rynku nieruchomości dach nad głową straci pół miliona psów i kotów.

Tendencja do pozbywania się zwierząt domowych prowokuje też nieuzasadnione akty ich porzucania. – Niektórzy ludzie tylko korzystają z wymówki, by pozbyć się niechcianych zwierząt – zauważa Nicole Jabin, dyrektorka schroniska w Combs-la-Ville na przedmieściach Paryża.