Aż 60-70 proc. populacji, gdy przebywa w towarzystwie osób ziewających, ogląda ziewanie na zdjęciach, a nawet o nim czyta, również zaczyna ziewać.

Samo ziewanie, chociaż naukowcy do końca nie są w stanie stwierdzić czemu tak właściwie służy, jest dość powszechnym zjawiskiem w przyrodzie. Tę czynność zaobserwowano również u węży, rekinów, czy np. hipopotamów. Jednak tylko nieliczne gatunki znane są z tego, że potrafią "zarazić się" ziewaniem od innych osobników. Tę cechę oprócz ludzi mają na pewno psy i szympansy.

Ale dlaczego ziewanie jest zaraźliwe?

Ziewasz, więc jesteś empatą

Jedna z hipotez zakłada, że to jak bardzo jesteśmy podatni na zarażanie się ziewaniem zależy od stopnia naszej empatii. Odpowiedzialne za to mają być neurony lustrzane, które umiejscowione są w płacie czołowym naszych mózgów. Naukowcy sądzą, że to właśnie dzięki nim ludzie prawie natychmiast rozpoznają intencje innego osobnika (niekoniecznie tego samego gatunku). Neurony lustrzane prawdopodobnie odpowiadają również za aktywowanie w mózgu obszarów odpowiedzialnych za naśladowanie innych osób. Ponieważ proces ten jest zupełnie nieświadomy, to zapanowanie nad odruchem ziewania jest bardzo trudne.

Co ciekawe, jak twierdzą naukowcy z Baylor University, takich cech nie wykazują psychopaci. Dzieje się tak dlatego, że w ich mózgach nie działają struktury odpowiedzialne za empatię. Swoją teorię poparli badaniami przeprowadzonymi na studentach.

W swojej pracy posłużyli się narzędziem naukowym służącym do diagnozy pełnego zakresu cech psychopatycznych - Inwentarzem Osobowości Psychopatycznej (ang. Psychopathic Personality Inventory), opracowanym przez Scotta Lilienfelda i Briana Andrewsa.

PPI to kwestionariusz samoopisowy, na którego wynik ostateczny składają się cząstkowe wyniki 8 skal: wpływu społecznego (SI), nieustraszoności (F), odporności na stres (STI), makiawelicznego egocentryzmu (ME), buntowniczego nonkonformizmu (RN), eksternalizacji winy (BE), beztroskiego nieplanowania (CN) oraz bezduszności (C). Pierwsze trzy skale stanowią czynnik nieustraszonej dominacji, kolejne cztery - czynnik egocentrycznej impulsywności, ostatnia zaś to po prostu czynnik bezduszności.

W następnym etapie badania studenci byli sadzani w ciemnym pokoju. Na ich czołach, powiekach i placach umieszczono elektrody rejestrujące min. napięcie mięśniowe. Tak uzbrojonym "obiektom" badań pokazywano sekwencje filmów z zarejestrowanymi: ziewaniem, śmiechem oraz neutralnym wyrazem twarzy.

Na podstawie połączonych wyników testu osobowości, częstotliwości ziewania podczas filmów oraz danych zarejestrowanych przez elektrody, okazało się, że najmniej narażeni na "zarażanie się" ziewaniem byli ci studenci, u których występuje najniższy poziom empatii.

Naukowcy wyjaśniają jednak, że sam brak wrażliwości na ziewanie u innych jeszcze nie czyni  z ludzi psychopatów. Ale ziarno niepewności zostało zasiane.