Z prestiżowym wyróżnieniem łączy się nagroda finansowa w wysokości 9 mln koron szwedzkich (ok. 1 mln dolarów).

Romer wykłada ekonomię na Uniwersytecie Nowojorskim, gdzie założył Stern Urbanization Project, w ramach którego prowadzone są badania nad wykorzystaniem rozwoju miast do przyspieszenia globalnego rozwoju.

Uważa się go za twórcę nowego modelu rozwoju, znanego jako endogeniczna teoria wzrostu. Jak zaznaczyła Królewska Szwedzka Akademia Nauk działalność Romera ukazuje, "w jaki sposób siły gospodarcze wpływają na skłonność firm do tworzenia innowacji i nowych idei".

Nordhaus jest związany z Uniwersytetem Yale. W swych badaniach koncentruje się na wzroście gospodarczym i zasobach naturalnych, a także ekonomice zmian klimatycznych.

"Jako pierwszy stworzył model ilościowy, który opisał wzajemną zależność między gospodarką a klimatem" - napisała Akademia w uzasadnieniu.

Jak podkreśliła Akademia, odkrycia Nordhausa i Romera "znacząco pogłębiły zakres analizy ekonomicznej poprzez stworzenie modeli, które objaśniają, w jaki sposób gospodarka rynkowa wchodzi w interakcję z naturą i wiedzą". Jak dodano, tegoroczni laureaci nie dostarczają w swych pracach odpowiedzi ostatecznych, lecz ich odkrycia znacznie przybliżyły nam "odpowiedź na pytanie, w jaki sposób możemy osiągnąć trwały i zrównoważony globalny wzrost gospodarczy".

Jak podała agencja AP, Królewska Szwedzka Akademia Nauk miała problem ze skontaktowaniem się z jednym z laureatów tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Paul Romer dwukrotnie bowiem zignorował przychodzące do niego połączenie telefoniczne, bo sądził, że to spam.

To ostatnia nagroda przyznana w tegorocznym sezonie noblowskim. W zeszłym roku wyróżnienie w dziedzinie ekonomii otrzymał również Amerykanin, Richard Thaler z Uniwersytetu Chicagowskiego "za wkład w ekonomię behawioralną" W uzasadnieniu Akademia napisała, że Thaler "uwzględnia realistyczne założenia psychologiczne w swych analizach dotyczących podejmowania decyzji ekonomicznych".