Naukowcy z University College w Londynie alarmują: rocznie na Wyspach Brytyjskich nowotwór jest wykrywany u ponad 13 tys. otyłych osób. Liczba ta cały czas wzrasta, a w 2050 r. ma sięgnąć 26 tys. Zdaniem autorów badań wielu ludzi nie dostrzega związku nadwagi z zachorowaniem na raka. "Otyłość jako przyczyna nowotworów to problem nie tylko mieszkańców Wysp. W ciągu 40 lat liczba zachorowań na całym świecie zwiększy się nawet dwa razy" - mówi profesor John Marmott, autor raportu, który ma zostać opublikowany w czwartek.

Czytamy w nim, że nieodpowiednia dieta, otyłość i brak ruchu to przyczyny ponad 30 proc. wszystkich zachorowań na raka. W takich przypadkach nowotwór najczęściej atakuje piersi, macicę, jelita, nerki i przełyk.

"Najgorsze jest to, że liczba otyłych ludzi cały czas rośnie. To potencjalne ofiary raka. Jeśli natychmiast nic z tym nie zrobimy, za parę lat Wielka Brytania stanie się krajem ludzi umierających na nowotwory. Trzeba zacząć już od dzieci" - mówi profesor Martin Wiserman, doradca World Cancer Research Fund.

Co czwarty mężczyzna i co trzecia kobieta na Wyspach Brytyjskich ma nadwagę. Liczba otyłych Brytyjczyków rośnie niezmiennie od 20 lat.