Polityków nasza starość nie obchodzi
Państwo nie stworzyło żadnej zachęty, by Polacy dodatkowo oszczędzali na starość. Dlatego część najgorzej zarabiających pracowników z konieczności stanie się na emeryturze klientami opieki społecznej.
- Tak lenią się posłowie
- Nie warto sprzedawać starych ludzi
- Pensje wzrosły. O 147 złotych
- Gigantyczne długi urzędów pracy
- Dostaniemy po kieszeni za kredyty ZUS?
- W przyszłym roku nic nie podrożeje
- Polska najlepiej radzi sobie z bezrobociem
- "Co dalej z reformą emerytalną"
- Brytyjski sen? "Polacy zagrożeni nędzą"
- Każdy PIT złożysz bez e-podpisu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niedawno przemknął przez Sejm obywatelski projekt ustawy o ulgach podatkowych dla oszczędzających na emeryturę. Nie wzbudził zainteresowania. Podobnie zresztą jak opublikowany niedawno raport Komisji Nadzoru Finansowego, z którego wynika, że tylko 5,7 proc. pracujących Polaków oszczędza na indywidualnych kontach emerytalnych. Właściwie nie ma się czemu dziwić: wygląda na to, że państwu wcale nie zależy, żebyśmy samodzielnie zadbali o swoją starość.
Zachęty do oszczędzania na emeryturę należało w Polsce wprowadzić już na początku lat 90., gdy społeczeństwo zaczynało się starzeć. Doskonałą do tego okazję stanowiło przywrócenie w 1992 roku podatku od dochodów osobistych. Choć jednak przewidziano w nim wiele ulg, to tej akurat - nie. Ówczesnych czterdziestolatków - bardzo liczne pokolenie powojennego wyżu demograficznego, które właśnie teraz przechodzi na emeryturę - pozbawiono tym samym szansy uskładania sobie kapitaliku na starość. Z makroekonomicznego punktu widzenia istotniejsze wydaje się jednak to, że zaprzepaszczono wówczas szansę na wytworzenie się nawyku takiego oszczędzania.
Drugą - też zmarnowaną - okazję do wprowadzenia takich zachęt stanowiła reforma emerytalna. Jej "trzecim filarem" miało być właśnie prywatne oszczędzanie na starość - w formie pracowniczych programów emerytalnych (PPE) oraz indywidualnych kont emerytalnych (IKE). Wprawdzie, choć z opóźnieniem, te obydwa te programy powstały, ale PPE istnieją w formie szczątkowej, a w IKE oszczędza tylko 5,7 proc. pracujących Polaków.
Nieskuteczne zachęty
Czy jest to przejaw naszej beztroski lub utrzymującego się przekonania, że na starość zadba o nas państwo? Raczej nie. Ekonomiści podają dwie przyczyny tego stanu rzeczy: brak wiedzy ekonomicznej, a więc i świadomości, że przyszła emerytura z nowego systemu będzie niska - oraz niedostateczne zachęty. Sądzę, że drugi z tych powodów jest ważniejszy i że zawiniło tu państwo. Skoro bowiem - o czym wiedzą ekonomiści i rządzący - ludzie często nie zadają sobie sprawy z tego, że ich przyszłe świadczenia (i z ZUS, i z OFE) będą na ogół dużo mniejsze od ostatniej pensji, to tym bardziej istotne było stworzenie im zachęt do dodatkowego oszczędzania na starość. I to finansowych, a nie werbalnych.
Zwłaszcza, że przywoływany często "brak wiedzy ekonomicznej" nie oznacza wcale, iż Polacy nie umieją liczyć swoich pieniędzy. Licznie sięgali przecież najpierw po ulgę na samochodowe OC i na zakup obligacji, a potem, już masowo - po ulgę remontową: to była wymierna, bieżąca korzyść. Tymczasem do odkładania na starość zachęca się nas tylko za pomocą zwolnienia tych oszczędności z podatku Belki (od odsetek). Nie zapewnia ono jednak psychicznej ani finansowej rekompensaty za ograniczenie bieżących wydatków. Dlatego nie skutkuje.
Na co państwo stać
Sądzę, że brak tych zachęt wynika przede wszystkim z politycznej krótkowzroczności, no i z braku wiedzy ekonomicznej u rządzących. Bo choć każdy kolejny minister finansów mówi o potrzebie "perspektywicznego podejścia" do finansów publicznych, to w praktyce obchodzą go bieżące dochody podatkowe, a nie to, co może się stać za lat kilkanaście bądź kilkadziesiąt. Politycy natomiast nie wykazują ochoty zgłębiania się w demograficzne projekcje i wyliczenia ich skutków finansowych, bo funkcjonują w perspektywie jednej, najwyżej dwóch kadencji. Tak więc, gdy wspomina się o ulgach na oszczędzanie na starość, najczęściej można usłyszeć odpowiedź: "obecnie państwa na to nie stać".
Czytaj więcej...


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!